PURIM
Co mi to przypomina? Ano wczesne lata dzieciństwa, kiedy rodzice jeszcze trzymali żydowskie święta. Pesach był świętem, które przetrwało najdłużej. Razem z zapraszaniem najbliższych przyjaciół i znajomych.
Rosz-HaSzana i Jom Kipur to wizyty w synagodze. Przeważnie matki, bo ojciec, pomimo dużej znajomości Talmudu, jakoś do tego nie miał serca....