Upadek mitu
Upadek mitu amerykańskiej pomocy dla Izraela
Joshua Hoffman, Future of Jewish, Listopad
2026
Ogłoszenie przez
prezydenta Trumpa decyzji o zakończeniu do 2026 roku amerykańskiej pomocy
wojskowej dla Izraela – wynoszącej obecnie 4 miliardy dolarów rocznie – choć
początkowo może niepokoić, w rzeczywistości stanowi strategiczny atut dla
izraelskiej suwerenności.
Choć wsparcie to wzmocniło bezpieczeństwo Izraela, znaczna jego część
(zwłaszcza 3,3 miliarda dolarów w ramach programu Foreign Military Financing) będzie
wydana na sprzęt produkcji amerykańskiej, co w praktyce stanowi dotację dla
amerykańskiego przemysłu obronnego.
Stany Zjednoczone również czerpią z tego wymierne korzyści: poprzez wymianę
danych wywiadowczych, wspólne prace badawczo-rozwojowe, dostęp do izraelskich
innowacji, a także dzięki rozwiązaniom sprawdzonym w warunkach bojowych.
Przedstawianie Izraela jako państwa zależnego, które jedynie "obciąża"
amerykańskie zasoby, jest nieprawdziwe i szkodliwe zarówno w wymiarze
strategicznym, jak i politycznym.
Zakończenie pomocy mogłoby natomiast stanowić historyczny krok w stronę pełnej
niezależności Izraela oraz bardziej zrównoważonego i dojrzałego sojuszu.
Amerykańska pomoc wojskowa dla Izraela ma swoje koszty. Uzależnienie od
finansowania z USA wpływa na to, jak Izrael kupuje uzbrojenie, produkuje,
inwestuje w technologie i rozwija krajowy przemysł obronny.
Porozumienie z 2016 roku zakładało przekazanie 38 miliardów dolarów w ciągu 10
lat, jednocześnie stopniowo ograniczając możliwość wykorzystywania tych środków
na zakup produktów wytworzonych w Izraelu, co w praktyce ukierunkowało zakupy
na zagranicznych producentów.
Choć pomoc ta pozwala Izraelowi uwolnić zasoby na badania i rozwój oraz tworzenia
resurs korzystnych dla obu państw, to pogłębia ona jednocześnie jego uzależnienie
produkcyjne i daje Waszyngtonowi narzędzie nacisku poprzez kontrolę nad
dostawami lub nakładanie ograniczeń.
Interesy USA i Izraela często są zbieżne, ale nie identyczne; decyzje, z
którymi Waszyngton może zwlekać, dla Izraela bywają pilne. Izrael powinien
słuchać swoich sojuszników, lecz nie powinien mylić przyjaźni z uzależnieniem
od ich zgody.
Podstawowym celem syjonizmu było zapewnienie Żydom samostanowienia po wiekach
narażenia na wpływy obcych władców i rządów. Historia narodu żydowskiego
pokazuje, że społeczności niezdolne do samodzielnego zapewnienia sobie
bezpieczeństwa pozostają zależne od decyzji innych.
Państwo Izrael nie powstało po to, by zastąpić zależność od mocarstw europejskich
zależnością od amerykańskiej pomocy, lecz po to, by uzyskać rzeczywistą
autonomię w kształtowaniu własnej przyszłości.
Wczesna historia Izraela potwierdza tę tezę. W 1948 roku, w obliczu inwazji i
braku dostaw broni z USA (objętych amerykańskim embargiem), Izrael zdołał
przetrwać. Podobnie w 1967 roku, podczas wojny sześciodniowej, odniósł on zwycięstwo
mimo nałożonego przez Francję embarga na broń.
Największe osiągnięcia Izraela, wliczając w to zaawansowane siły zbrojne,
rozbudowane służby wywiadowcze, rozwinięty sektor technologiczny oraz
innowacyjne społeczeństwo, wynikły z narodowej determinacji, by przetrwać
dzięki własnym siłom, a nie dzięki obfitym zasobom zewnętrznym.
Pojawia się zatem pytanie: dlaczego naród zbudowany na tak silnym fundamencie
samodzielności miałby pozostawać w dużej mierze zależny od zagranicznej pomocy
wojskowej?
Izrael przeszedł głęboką transformację od zubożałego, oblężonego, nowo
narodzonego państwa, absorbującego uchodźców w roku 1948, do zaawansowanego
technologicznie kraju liczącego ponad 10 milionów mieszkańców i wartego 720
miliardów dolarów w 2026 roku.
Jego eksport obronny osiągnął 19,2 miliarda dolarów w 2025 roku. To prawie
pięciokrotnie więcej niż 3,8 miliarda dolarów otrzymywanej przez USA pomocy
wojskowej, co odzwierciedla globalny popyt na systemy obrony przeciwrakietowej,
nadzoru, radarów i walki elektronicznej.
Poza obronnością, izraelskie innowacje napędzają ogromne inwestycje zagraniczne.
22 miliardy dolarów tylko w tym roku i 72 miliardy dolarów w wysoko profilowych
inwestycjach w 2025 roku.
Biorąc pod uwagę tę dojrzałość gospodarczą i technologiczną, relacje
bezpieczeństwa między USA a Izraelem, zaprojektowane pierwotnie dla wrażliwego,
ubogiego w zasoby państwa, zasługują na ponowną ocenę, odzwierciadlającą rolę
Izraela jako globalnego eksportera i lidera w dziedzinie zaawansowanych
technologii wojskowych.
Wygaśniecie pomocy wojskowej nie musi oznaczać odejście od sojuszu amerykańsko-izraelskiego,
ponieważ oba państwa mają własne przekonujące powody, by to partnerstwo utrzymać.
Izrael oferuje wywiad, innowacje technologiczne, wiedzę wojskową i strategiczną
obecność regionalną, podczas gdy Stany Zjednoczone zapewniają technologię,
produkcję wojskową i wsparcie dyplomatyczne.
Zamiast relacji opartych na dobroczynności, partnerstwo handlowe i strategiczne
byłoby korzystniejsze dla obu stron. Oba państwa mogą angażować się w zakupy
broni, wspólne badania, współpracę w zakresie obrony przeciwrakietowej i
wymianę informacji wywiadowczych, opartych na wzajemnych interesach.
Chociaż przejście na płatne systemy uzbrojenia nie wyeliminuje wszelkiej
zależności, choćby z powodu istoty zezwoleń na eksport i łańcuchów dostaw, Izrael
powinien postawić na krajową produkcję i alternatywnych dostawców, by zapewnić
sobie większą autonomię. Poza tym, sojusze umacniają się, kiedy każdy naród
jest oceniany za swój wkład, a nie definiowany przez dopływy pomocy.
Wygaśniecie amerykańskiej pomocy wojskowej dla Izraela mogłoby przynieść korzyści
amerykańskim Żydom, bo ta pomoc była często używana jako argument polityczny do
krytykowania wydatków zagranicznych i oskarżania Stanów Zjednoczonych o
współudział w działaniach Izraela, lub podsycania antysemickich teorii
spiskowych. Choć ta pomoc wojskowa służy również interesom USA, a znaczna jej
część jest wydatkowana na terenie Stanów Zjednoczonych, to fakty te bywają
pomijane.
Zaprzestanie wojskowego wsparcia nie wyeliminuje antysemityzmu, ale mogłoby
ograniczyć jeden z wygodnych sposobów przedstawiania Izraela jako finansowego obciążenia.
Pro izraelskie działania powinny bardziej koncentrować się na jego
bezpieczeństwie, sile, dobrobycie, jego niezależności oraz zdolności do
zapewnienia przyszłości narodowi żydowskiemu, a nie na samym pakiecie pomocy.
Bez kampanii na rzecz utrzymania pomocy wojskowej, amerykańscy Żydzi mogliby się
skupić na dyplomacji, współpracy gospodarczej i technologicznej, rozwoju swojej
społeczności, żydowskiej edukacji oraz zacieśnianiu więzi z Izraelem. Ich
relacja z Izraelem powinny być czymś znacznie głębszym niż coroczna debata budżetowa.
Choć Ameryka była kluczowym sojusznikiem Izraela, wdzięczność za to nie powinna
oznaczać trwałej zależności. Prawdziwe partnerstwo oznacza, że Izrael stał
się wystarczająco silny, by stać się niezależnym. Fakt, który oba narody
powinny uznać.
Oświadczenie Trumpa, że Izrael może samodzielnie decydować o swoich zakupach militarnych,
jest ważne, bo potwierdza, że państwo żydowskie, niecałe osiemdziesiąt lat po swoim utworzeniu, jako następstwo Holokaustu,
osiągnęło autentyczną suwerenność.
.
Przemiana Izraela z rozproszonego, prześladowanego narodu w kwitnący naród
zdolny do samoobrony, innowacji i przyczyniania się do bezpieczeństwa
regionalnego jest niezwykła.
Prawdziwa niepodległość oznacza podejmowanie decyzji w oparciu o interesy
obywateli, obronę bez względu na okoliczności międzynarodowe i przyjęcie
ostatecznej odpowiedzialności za przetrwanie państwa. To spełnia wielowiekowe
żydowskie dążenie do samostanowienia niezależnego od decyzji obcych stolic.
Największym darem Ameryki dla Izraela nie jest pomoc finansowa, ale uznanie, że
Izrael już jej nie potrzebuje i umożliwienie państwu żydowskiemu by udowodnił
swoją pełną autonomię.
Polskie tłumaczenie i kompilacja Alex Wieseltier
https://www.futureofjewish.com/p/the-biggest-myth-about-us-aid-to