RZYM

RZYM

„Ta karczma Rzym się nazywa
Kładę areszt na Waszeci!”

Ania przysłała ci kopię dziennika ich podróży do Rzymu, zamieszczoną w filadelfijskiej elektronicznej edycji „Kuriera Plus".
Początek podróży, nie wiadomo czemu przypomniał ci Tintina.

Może z powodu perypetii z biletem lotniczym, który okazał się ważny na samolot, który odleciał tuż po północy dnia ich przyjazdu na lotnisko?
Skąd ty to znasz?

Czy ze swojej podróży do Sojuza, gdzie w Bucharze okazało się, że wasze biuro podróży pochrzaniło daty i wasz samolot do Samarkandy poleciał bez was w dniu, w którym do tej Buchary przylecieliście?

Czy z twojej podróży do Columbii, gdzie nie sprawdziłeś, jak fabryka załatwiła rezerwację biletów na twój powrót do Kopenhagi i dopiero w Miami zorientowałeś się, że jesteś umieszczony na kilometrowej „Waiting list” tej cholernej Luftwaffe, co oznaczało pobyt w Miami do 10 dni! Twoja SAS-owska „Golden Card” nie zrobiła na pracownicy Lufthansy żadnego wrażenia.

Żeby było śmieszniej, twój business class bilet okazał się „refundable”, ale nie „transferable". A twój zakup podobnego biletu w amerykańskiej linii lotniczej, który kosztował majątek, okazał się niewypałem, bo sprzedali ci miejsce, które już było zajęte na przelot w ten sam dzień.

Pojechałeś do hotelu, ale byłeś tak wkurzony, że nie mogłeś zasnąć. Więc o czwartej nad ranem zadzwoniłeś do Kopenhagi i pani w waszego działu rezerwacji wyczarowała bez trudu dwie alternatywy. Przelot do Newarku i samolot do Kopenhagi dzień później lub samolot z Miami trzy dni później. Zdecydowałeś poświęcić się i zostać te 3 dni w Miami. Ten "drogi" bilet oddałeś po przyjeździe w waszym dziale rezerwacji i więcej o nim nie słyszałeś.

Rzym. To też trochę wspomnień.
Kiedy to było?

Na pewno nie w 1970, ale 25 lat później. Akurat 25-lecie waszego małżeństwa.
Ten dzień waszego poznania w maju uciekł, więc tuż przed twoim pierwszym wyjazdem do Tajlandii zdążyłeś zamówić przelot i hotel w Rzymie w „Gate11”, która była dla ciebie zupełnie nieznana, ale to była jedyna oferta, która ci pasowała. Bilety lotnicze i voucher na hotel czekały na ciebie, kiedy wróciłeś. Ten Rzym to miała być wasza druga podróż poślubna, która pasowała akurat czasowo, bo niedługo po powrocie czekała cię znowu podróż do tej samej fabryki w Tajlandii.
Trochę cię zdziwiło, że bilety lotnicze z Air France opiewały na przelot z Kopenhagi do Paryża i z Paryża do Rzymu, ale darowanemu koniowi.
Tina zapakowała do walizki swoje najlepsze ciuchy, bo to jedna z niewielu okazji, żeby się pokazać.
No i pojechaliście. Na lotnisku w Kopenhadze niespodzianka. Samolot Air France opóźniony, bo Paryżu na lotnisku strajkują! Czyli planowe połączenie lotnicze do Rzymu szlag trafił.
Na lotnisku Orly w Paryżu zupełny chaos. Wepchnięto was do jakiegoś samolotu lecącego do Rzymu. Ten samolot okazał się tym (też opóźnionym) samolotem, którym mieliście lecieć według planu do Rzymu!
Przelot do Rzymu bez większych przygód. Za to na lotnisku w Rzymie...
W hali przylotów tysiące bagaży, czekających na swoich właścicieli, bo tutaj też strajkują!
Wasze bagaże? Nie ma! Trzy godziny czekania w Air France „luggage claim” i informacja, że...nikt nic nie wie! Może jutro?
Zdecydowaliście się pojechać do hotelu. Przynajmniej będzie gdzie nocować.
Hotel dosyć przyjemny. Blisko Hiszpańskich Schodów.
Postanowiliście zapomnieć o bagażach i napawać się wieczorem w Rzymie.
Malutka trattoria. Wyśmienite jedzenie i dobre wino.
Za to z rana następnego dnia trochę mniej przyjemnie. Bagaży w dalszym ciągu nie ma.
A przy tym rzymskim upale, to człowiek w przepoconym ubraniu pachnie niezbyt dobrze. Nawet po wyjściu z łazienki trudno jest stać obok samego siebie bez krzywienia nosa.
Więc pierwsze po śniadaniu to wyskok do sklepików po świeżą bieliznę i jakieś ubranie.
Ponowna wizyta w Air France. W dalszym ciągu chaos.
Przez ten cholerny bagaż cała przyjemność pobytu przy Hiszpańskich Schodach, Fontannie de Trevi, Colosseum i Watykanie szlag trafił. Szczególnie dla Tiny, która została odcięta od swojej garderoby, specjalnie przygotowanej na ten wyjazd.
Bagaż? Twoja walizka znalazła się z 48-godzinnym opóźnieniem, a Tiny bagaż został dostarczony jeden dzień po waszym przyjeździe do domu!

Maj 2019