Radość z nienawidzenia Żydów
Radość z nienawidzenia Żydów
Todd Pittinsky, Tablet, Maj 2026
Antysemityzm ma osobliwą
sygnaturę historyczną: ludzie, którzy w nim uczestniczą, często wydają się
świetnie bawić. To radosne tłumy. Z teatralną retoryką. Są piosenki, żarty,
hasła, odniesienia do osób z wewnątrz i niepowtarzalna atmosfera dobrej zabawy.
Nawet najohydniejsze wybuchy często pojawiają się w atmosferze festynu.
Począwszy od średniowiecznych widowisk religijnych, poprzez wiece nazistowskie,
do uniwersyteckich dziedzińców po 7 października, antysemityzm wielokrotnie
oferował swoim wyznawcom coś o wiele bardziej satysfakcjonującego
psychologicznie niż zwykłą nienawiść. Antysemita może opisywać siebie jako
gniewnego. I często świetnie się tym bawi.
Większość nienawiści wymaga dużego nakładu pracy emocjonalnej. Antysemityzm
historycznie ofiarował użytkownikowi o wiele lepsze przeżycie. Łączy on w sobie
przyjemności: objawienie, przynależność, pewność moralną, a nawet rozrywkę. Na
przestrzeni tysiącleci bardzo różne społeczeństwa na nowo odkrywały tę samą
odurzającą mieszankę.
Pierwszą przyjemnością jest objawienie. Niewiele doznań daje większą
satysfakcję niż poczucie, że chaos świata nagle stał się zrozumiały. Kryzysy
finansowe, wojny, imigracja, zmiany kulturowe, manipulacje medialne –
współczesne życie przynosi często coś, czego większość z nas tak naprawdę nie
rozumie i nad czym nikt nie wydaje się mieć pełnej kontroli. Antysemityzm
przekształca strukturalną złożoność w narrację i historię. Ktoś za tym stoi: to
Żydzi.
Antysemityzm zawsze promował się nie jako uprzedzenie, a raczej jako pogląd.
Antysemita nie czuje się zagubiony ani bezsilny. On czuje się oświecony. On
"łączy fakty". Od Marcina Lutra przekonanego, że w końcu zdemaskował żydowskie
oszustwo, przez XIX-wiecznych spiskowców tropiących ukryte wpływy finansowe, po
współczesnych internetowych detektywów wyjaśniających pożary lasów za pomocą
diagramów i rzutów ekranu Izraela i Izraelczyków – ten schemat emocjonalny jest
znajomy. Przyjemność objawienia mylona jest z myśleniem.
Drugą przyjemnością jest przynależność. Antysemityzm zawsze dobrze budował
wspólnotę. Średniowieczne oszczerstwa krwi nie tylko budziły strach, ale także
procesje, rytuały i oburzenie. Tożsamość zbiorowa często budowana jest wokół
wspólnego wroga. Późniejsze ruchy nacjonalistyczne odkryły, że antysemityzm był
niezwykle skuteczny w przekształcaniu nieznajomych w kompanów, w obywateli
związanych wspólną sprawą. Ruchy antysemickie rozumiały spektakl: pieśni,
sztandary, marsze, żarty, zaszyfrowany język, odniesienia do osób z wewnątrz –
wszystko to było gorącymi przyjemnościami płynącymi z uczestnictwa.
Kultury scalają się wokół wspólnych postaci – bohaterów, zdrajców, męczenników,
outsiderów. Żyd stał się jedną z najbardziej trwałych i przenoszonych postaci
tego typu, służąc jako wspólny punkt odniesienia.
To, że Żydzi zajmują tak nieproporcjonalnie duże miejsce w zachodniej myśli i
kulturze – w książkach, sztukach teatralnych, teologii, teorii politycznej i
sztuce – jest samo w sobie wskazówką. Naród reprezentujący niewielki wycinek
ludzkości przyciągnął niezwykłą ilość symbolicznej uwagi. Część z tego
odzwierciedla jego autentyczny wkład, ale znaczna reszta wynika z obsesji.
Żyd stał się wspólną postacią kulturową: symbolem, złoczyńcą, kozłem ofiarnym,
zagadką. Postacią, wokół której łatwo gromadziły się zbiorowe emocje, ponieważ
tak wiele osób już ją znało. Ludzie byli zjednoczeni nie tylko przeciwko Żydom,
ale także przez wspólne historie o nich. Ideologia antysemicka ma znaczenie,
ale działa głównie jako przykrywka. Ważniejsza jest gorączka w pomieszczeniu.
Trzecia przyjemność ma charakter moralny. Antysemityzm pozwala swoim wyznawcom
postrzegać nienawiść jako cnotę. Antysemita nie czuje się tyranem. Jego
doznaniem jest odwaga. On ujawnia ukrytą potęgę. On broni społeczeństwa.
Okrucieństwo staje się służbą publiczną. Ta koncepcja – nienawiść do Żydów jako
sprawiedliwa i słuszna – okazała się nieskończenie elastyczna.
Średniowieczna przemoc wobec Żydów była "obroną chrześcijaństwa". W
średniowiecznym świecie islamskim żydowskie podporządkowanie pod prawem dhimmi
przedstawiano jako sprawiedliwy porządek społeczny i miłosierdzie. Sowieckie
czystki kodowano jako "cnotę antykosmopolityczną". Nazistowska propaganda
przedstawiała prześladowania jako higienę narodową.
W dużej części dzisiejszego świata antysemityzm krąży pod sztandarem
antysyjonizmu i sprzeciwu, przekształcając eliminacyjne zapatrywania w teologię
wyzwolenia.
Słownictwo zmieniło się na antykolonializm, antyglobalizm, antyelitaryzm, ale
struktura emocjonalna pozostała. Teraz antysemita może czuć się lepiej. On
ostrzega. On jest głosicielem prawdy. Jest patriotą. Jest bojownikiem o
wolność.
To niezwykłe, jak stabilna pozostaje struktura narracji. Oskarżenia o mord
rytualny, które wstrząsały średniowieczną Europą - mordowanie niewiniątek,
potworni sprawcy, i sprawiedliwa społeczność, która ich demaskuje – okazały się
trwałe i przenośne.
Zamiast w teologię, ubierz oskarżenia w język reportaży o prawach człowieka, a
struktura zostanie prawie niezmieniona.
Te przyjemności – objawienie, przynależność, pewność moralna – nie są tylko
odczuwane. One są spełniane. Antysemityzm zawsze pojmował znaczenie widowiska.
W czasie rzezi krzyżowców nad Renem, w religijnych procesjach pełnych hymnów,
sztandarów i ekstatycznego, zbiorowego wzruszenia zbierały się olbrzymie tłumy
ludzi. Późniejsze wieki udoskonaliły tę formę, poprzez palenie kukły Judasza,
parady, kostiumy i wiwatujące tłumy.
Antysemityzm przetrwał nie tylko jako doktryna, ale jako zbiorowa rozrywka.
Ludzie w to owszem wierzyli, ale co ważniejsze, oni tym żyli.
Nazistowskie Niemcy zrozumiały to z przerażającą finezją. Niektóre z
najbardziej zatrważających nagrań z tego okresu są tak niepokojące właśnie
dlatego, że ludzie wydają się być uradowani. Tłumy śmiały się podczas bojkotów
żydowskich sklepów i późniejszych aktów publicznego upokorzenia i poniżenia.
Palenie książek przypominało festiwale kultury. Parady z pochodniami stały się
hałaśliwymi, publicznymi uroczystościami. Grabieże, zgromadzenia i wspólne
oglądanie płomieni przekształcały nienawiść w publiczny teatr, w którym mogli
uczestniczyć zwykli ludzie.
Dzisiejsza kultura cyfrowa sfabrykowała te przyjemności. Platformy internetowe
są projektowane tak, aby zmaksymalizować zaangażowanie poprzez maksymalizację
nagrody emocjonalnej.
Antysemityzm jest niezwykle dobrze przystosowany do takich systemów. Platformy
wzmacniają dreszczyk emocji związany z zakazaną wiedzą, językiem poufnym,
memami i zbiorowym oburzeniem, jednocześnie zapewniając do nich natychmiastowy
dostęp i możliwość nieskończonego powtarzania.
Cyfrowa "banda psów" – skoordynowany masowy atak na pojedynczy żydowski cel –
to tłum zdigitalizowany. Podobnie jak poprzedzające go analogowe tłumy, ta
również jest często radosna i publiczna. Jednak w przeciwieństwie do
wcześniejszych form, uczestnictwo w niej nie wymaga już gromadzenia się na
ulicy ani dużego wysiłku fizycznego. Tłum nie musi się już gromadzić,
wystarczy, że się zaloguje.
Zalewanie profili mediów społecznościowych żydowskich dziennikarzy żartami o Holokauście
i memami o "paleniskach"; oszpecanie, często w okresie świat, synagog, menor
lub żydowskich centrów społecznościowych swastykami; filmy antysemickich drwin
z osób wyraźnie żydowskich i publikowanie ich w Internecie dla śmiechu;
przekształcanie klasycznych antysemickich metafor viralne, "ironiczne" treści
lub remiksy wideo, nie jest adekwatną odpowiedzią na rzekomo wyrafinowaną
międzynarodową klikę kontrolującą światową gospodarkę, politykę, media,
migracje i satelity. To są rytuały upokorzenia. Tu nie chodzi o opór. Tu chodzi
o przyjemność.
Objawienie, przynależność i moralne ramy wyjaśniają w dużej mierze atrakcyjność
i trwałość antysemityzmu. To są przyjemności, które mogą maskować się jako
wgląd, solidarność i sprawiedliwość. Każda z nich ma swoją historię. Razem
usuwają one normalne społeczne ograniczenia okrucieństwa. Kiedy nienawiść
wydaje się sprawiedliwa i zbiorowa, to samo żydowskie cierpienie staje się
przyjemnością. Sadyzm – przyjemność z żydowskiego bólu, strachu i upokorzenia
dla samej przyjemności – nie ma żadnego kamuflażu. Samo ich cierpienie jest
nagrodą.
Jedną z najtrudniejszych rzeczywistości, z którymi Żydzi muszą się zmierzyć w
kontekście antysemityzmu, jest to, że ich oburzenie jest częścią struktury
nagrody. Ono jest częścią zabawy.
Antysemityzm rzadko zadowala się tylko wyrażaniem samego siebie. On szuka
reakcji. Szok, gniew, strach i publiczne cierpienie, które wywołuje, są
psychologicznie i społecznie satysfakcjonujące dla antysemity. One podsycają
dramatyzm.
To pomaga wyjaśnić, dlaczego nawet skrajnie nieprawdopodobne oskarżenia wciąż
pojawiają się pomimo swojej absurdalności. Oskarżenia te nie mają na celu
jedynie przekonywanie – one mają skandalizować, prowokować i dodawać energii. Ich
absurdalność jest częścią dreszczyku emocji.
Żydów oskarżano o używanie krwi chrześcijańskich dzieci do produkcji macy, o
kontrolowanie pogody, o branie organów od palestyńskich dzieci, o tresurę i
wykorzystywanie psów jako narzędzi do napaści seksualnych, o obsługę tajnych
laserów kosmicznych.
Te oskarżenia nie muszą być spójne. One muszą być jedynie prężne. Im bardziej
absurdalne oskarżenie, tym bardziej satysfakcjonującą reakcję wywołuje.
To tworzy osobliwą więź. Antysemityzmu nie można ignorować. Historia raz po raz
karze za obojętność.
Ale publiczne cierpienie Żydów napędza system nagród, który go podtrzymuje.
Potępienie nie odstrasza, ale dostarcza przyjemności, której antysemita
pragnie. Jeśli Żydzi głośno protestują, to znaczy, że mają coś do ukrycia. Jeśli
organizacje żydowskie domagają się zbiorowego potępienia, to znaczy, że Żydzi
mają władzę, by stłumić krytykę. Jeśli Żydzi milczą, to zostanie to uznane za
obojętność, arogancję lub, co gorsza, za milczące potwierdzenie. Jeśli
zmierzysz się publiczne z oskarżeniem, to znaczy, że Żydzi podsycą ten
spektakl. Zignoruj je, to się ono normalnie rozprzestrzeni. Spróbuj je
porządnie i z niuansami wyjaśnić, a szybko stracisz grunt pod nogami. Złożoność
zawsze zostanie zwyciężona przez emocjonalną prostotę i słownictwo moralnej krucjaty.
Krótko mówiąc, Żydzi stają się nieuchronnymi aktorami w cudzym przedstawieniu.
A antysemita wygrywa w każdym przypadku.
To część bezsilności, której doświadczają społeczności żydowskie w następstwie
fali antysemityzmu, która nastąpiła po 7 października i która nie ustaje.
To nie tylko trwoga. To demoralizujące przekonanie, że każda dostępna reakcja
jest zarówno konieczna, jak i nieadekwatna.
Antysemityzm nie jest ciężarem, który dźwigają jego wyznawcy – to przyjemność,
której oni szukają. Narracje antysemickie nie są przyczyną antysemityzmu – to
jego przykrywka. Spektakl nie jest produktem ubocznym antysemityzmu – często
jest jego produktem. Sadyzm nie jest efektem ubocznym – to jest to, co
umożliwiają objawienie, przynależność i moralna prawość.
Żydowskie oburzenie nie jest odstraszające – jest nagrodą.
A wszystko to dlatego, że choć antysemita często twierdzi, że jest zgorszony
Żydami, to historia pokazuje, że – znacznie częściej niż rzadziej – jest nimi
zachwycony.
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier
https://www.tabletmag.com/sections/news/articles/joy-hating-jews?