Radość z nienawidzenia Żydów

15-06-2026

Radość z nienawidzenia Żydów
Todd Pittinsky, Tablet, Maj 2026

Antysemityzm ma osobliwą sygnaturę historyczną: ludzie, którzy w nim uczestniczą, często wydają się świetnie bawić. To radosne tłumy. Z teatralną retoryką. Są piosenki, żarty, hasła, odniesienia do osób z wewnątrz i niepowtarzalna atmosfera dobrej zabawy. Nawet najohydniejsze wybuchy często pojawiają się w atmosferze festynu. Począwszy od średniowiecznych widowisk religijnych, poprzez wiece nazistowskie, do uniwersyteckich dziedzińców po 7 października, antysemityzm wielokrotnie oferował swoim wyznawcom coś o wiele bardziej satysfakcjonującego psychologicznie niż zwykłą nienawiść. Antysemita może opisywać siebie jako gniewnego. I często świetnie się tym bawi.
Większość nienawiści wymaga dużego nakładu pracy emocjonalnej. Antysemityzm historycznie ofiarował użytkownikowi o wiele lepsze przeżycie. Łączy on w sobie przyjemności: objawienie, przynależność, pewność moralną, a nawet rozrywkę. Na przestrzeni tysiącleci bardzo różne społeczeństwa na nowo odkrywały tę samą odurzającą mieszankę.
Pierwszą przyjemnością jest objawienie. Niewiele doznań daje większą satysfakcję niż poczucie, że chaos świata nagle stał się zrozumiały. Kryzysy finansowe, wojny, imigracja, zmiany kulturowe, manipulacje medialne – współczesne życie przynosi często coś, czego większość z nas tak naprawdę nie rozumie i nad czym nikt nie wydaje się mieć pełnej kontroli. Antysemityzm przekształca strukturalną złożoność w narrację i historię. Ktoś za tym stoi: to Żydzi.
Antysemityzm zawsze promował się nie jako uprzedzenie, a raczej jako pogląd. Antysemita nie czuje się zagubiony ani bezsilny. On czuje się oświecony. On "łączy fakty". Od Marcina Lutra przekonanego, że w końcu zdemaskował żydowskie oszustwo, przez XIX-wiecznych spiskowców tropiących ukryte wpływy finansowe, po współczesnych internetowych detektywów wyjaśniających pożary lasów za pomocą diagramów i rzutów ekranu Izraela i Izraelczyków – ten schemat emocjonalny jest znajomy. Przyjemność objawienia mylona jest z myśleniem.
Drugą przyjemnością jest przynależność. Antysemityzm zawsze dobrze budował wspólnotę. Średniowieczne oszczerstwa krwi nie tylko budziły strach, ale także procesje, rytuały i oburzenie. Tożsamość zbiorowa często budowana jest wokół wspólnego wroga. Późniejsze ruchy nacjonalistyczne odkryły, że antysemityzm był niezwykle skuteczny w przekształcaniu nieznajomych w kompanów, w obywateli związanych wspólną sprawą. Ruchy antysemickie rozumiały spektakl: pieśni, sztandary, marsze, żarty, zaszyfrowany język, odniesienia do osób z wewnątrz – wszystko to było gorącymi przyjemnościami płynącymi z uczestnictwa.
Kultury scalają się wokół wspólnych postaci – bohaterów, zdrajców, męczenników, outsiderów. Żyd stał się jedną z najbardziej trwałych i przenoszonych postaci tego typu, służąc jako wspólny punkt odniesienia.
To, że Żydzi zajmują tak nieproporcjonalnie duże miejsce w zachodniej myśli i kulturze – w książkach, sztukach teatralnych, teologii, teorii politycznej i sztuce – jest samo w sobie wskazówką. Naród reprezentujący niewielki wycinek ludzkości przyciągnął niezwykłą ilość symbolicznej uwagi. Część z tego odzwierciedla jego autentyczny wkład, ale znaczna reszta wynika z obsesji.
Żyd stał się wspólną postacią kulturową: symbolem, złoczyńcą, kozłem ofiarnym, zagadką. Postacią, wokół której łatwo gromadziły się zbiorowe emocje, ponieważ tak wiele osób już ją znało. Ludzie byli zjednoczeni nie tylko przeciwko Żydom, ale także przez wspólne historie o nich. Ideologia antysemicka ma znaczenie, ale działa głównie jako przykrywka. Ważniejsza jest gorączka w pomieszczeniu.
Trzecia przyjemność ma charakter moralny. Antysemityzm pozwala swoim wyznawcom postrzegać nienawiść jako cnotę. Antysemita nie czuje się tyranem. Jego doznaniem jest odwaga. On ujawnia ukrytą potęgę. On broni społeczeństwa. Okrucieństwo staje się służbą publiczną. Ta koncepcja – nienawiść do Żydów jako sprawiedliwa i słuszna – okazała się nieskończenie elastyczna.
Średniowieczna przemoc wobec Żydów była "obroną chrześcijaństwa". W średniowiecznym świecie islamskim żydowskie podporządkowanie pod prawem dhimmi przedstawiano jako sprawiedliwy porządek społeczny i miłosierdzie. Sowieckie czystki kodowano jako "cnotę antykosmopolityczną". Nazistowska propaganda przedstawiała prześladowania jako higienę narodową.
W dużej części dzisiejszego świata antysemityzm krąży pod sztandarem antysyjonizmu i sprzeciwu, przekształcając eliminacyjne zapatrywania w teologię wyzwolenia.
Słownictwo zmieniło się na antykolonializm, antyglobalizm, antyelitaryzm, ale struktura emocjonalna pozostała. Teraz antysemita może czuć się lepiej. On ostrzega. On jest głosicielem prawdy. Jest patriotą. Jest bojownikiem o wolność.
To niezwykłe, jak stabilna pozostaje struktura narracji. Oskarżenia o mord rytualny, które wstrząsały średniowieczną Europą - mordowanie niewiniątek, potworni sprawcy, i sprawiedliwa społeczność, która ich demaskuje – okazały się trwałe i przenośne.
Zamiast w teologię, ubierz oskarżenia w język reportaży o prawach człowieka, a struktura zostanie prawie niezmieniona.
Te przyjemności – objawienie, przynależność, pewność moralna – nie są tylko odczuwane. One są spełniane. Antysemityzm zawsze pojmował znaczenie widowiska. W czasie rzezi krzyżowców nad Renem, w religijnych procesjach pełnych hymnów, sztandarów i ekstatycznego, zbiorowego wzruszenia zbierały się olbrzymie tłumy ludzi. Późniejsze wieki udoskonaliły tę formę, poprzez palenie kukły Judasza, parady, kostiumy i wiwatujące tłumy.
Antysemityzm przetrwał nie tylko jako doktryna, ale jako zbiorowa rozrywka. Ludzie w to owszem wierzyli, ale co ważniejsze, oni tym żyli.
Nazistowskie Niemcy zrozumiały to z przerażającą finezją. Niektóre z najbardziej zatrważających nagrań z tego okresu są tak niepokojące właśnie dlatego, że ludzie wydają się być uradowani. Tłumy śmiały się podczas bojkotów żydowskich sklepów i późniejszych aktów publicznego upokorzenia i poniżenia.
Palenie książek przypominało festiwale kultury. Parady z pochodniami stały się hałaśliwymi, publicznymi uroczystościami. Grabieże, zgromadzenia i wspólne oglądanie płomieni przekształcały nienawiść w publiczny teatr, w którym mogli uczestniczyć zwykli ludzie.
Dzisiejsza kultura cyfrowa sfabrykowała te przyjemności. Platformy internetowe są projektowane tak, aby zmaksymalizować zaangażowanie poprzez maksymalizację nagrody emocjonalnej.
Antysemityzm jest niezwykle dobrze przystosowany do takich systemów. Platformy wzmacniają dreszczyk emocji związany z zakazaną wiedzą, językiem poufnym, memami i zbiorowym oburzeniem, jednocześnie zapewniając do nich natychmiastowy dostęp i możliwość nieskończonego powtarzania.
Cyfrowa "banda psów" – skoordynowany masowy atak na pojedynczy żydowski cel – to tłum zdigitalizowany. Podobnie jak poprzedzające go analogowe tłumy, ta również jest często radosna i publiczna. Jednak w przeciwieństwie do wcześniejszych form, uczestnictwo w niej nie wymaga już gromadzenia się na ulicy ani dużego wysiłku fizycznego. Tłum nie musi się już gromadzić, wystarczy, że się zaloguje.
Zalewanie profili mediów społecznościowych żydowskich dziennikarzy żartami o Holokauście i memami o "paleniskach"; oszpecanie, często w okresie świat, synagog, menor lub żydowskich centrów społecznościowych swastykami; filmy antysemickich drwin z osób wyraźnie żydowskich i publikowanie ich w Internecie dla śmiechu; przekształcanie klasycznych antysemickich metafor viralne, "ironiczne" treści lub remiksy wideo, nie jest adekwatną odpowiedzią na rzekomo wyrafinowaną międzynarodową klikę kontrolującą światową gospodarkę, politykę, media, migracje i satelity. To są rytuały upokorzenia. Tu nie chodzi o opór. Tu chodzi o przyjemność.
Objawienie, przynależność i moralne ramy wyjaśniają w dużej mierze atrakcyjność i trwałość antysemityzmu. To są przyjemności, które mogą maskować się jako wgląd, solidarność i sprawiedliwość. Każda z nich ma swoją historię. Razem usuwają one normalne społeczne ograniczenia okrucieństwa. Kiedy nienawiść wydaje się sprawiedliwa i zbiorowa, to samo żydowskie cierpienie staje się przyjemnością. Sadyzm – przyjemność z żydowskiego bólu, strachu i upokorzenia dla samej przyjemności – nie ma żadnego kamuflażu. Samo ich cierpienie jest nagrodą.
Jedną z najtrudniejszych rzeczywistości, z którymi Żydzi muszą się zmierzyć w kontekście antysemityzmu, jest to, że ich oburzenie jest częścią struktury nagrody. Ono jest częścią zabawy.
Antysemityzm rzadko zadowala się tylko wyrażaniem samego siebie. On szuka reakcji. Szok, gniew, strach i publiczne cierpienie, które wywołuje, są psychologicznie i społecznie satysfakcjonujące dla antysemity. One podsycają dramatyzm.
To pomaga wyjaśnić, dlaczego nawet skrajnie nieprawdopodobne oskarżenia wciąż pojawiają się pomimo swojej absurdalności. Oskarżenia te nie mają na celu jedynie przekonywanie – one mają skandalizować, prowokować i dodawać energii. Ich absurdalność jest częścią dreszczyku emocji.
Żydów oskarżano o używanie krwi chrześcijańskich dzieci do produkcji macy, o kontrolowanie pogody, o branie organów od palestyńskich dzieci, o tresurę i wykorzystywanie psów jako narzędzi do napaści seksualnych, o obsługę tajnych laserów kosmicznych.
Te oskarżenia nie muszą być spójne. One muszą być jedynie prężne. Im bardziej absurdalne oskarżenie, tym bardziej satysfakcjonującą reakcję wywołuje.
To tworzy osobliwą więź. Antysemityzmu nie można ignorować. Historia raz po raz karze za obojętność.
Ale publiczne cierpienie Żydów napędza system nagród, który go podtrzymuje. Potępienie nie odstrasza, ale dostarcza przyjemności, której antysemita pragnie. Jeśli Żydzi głośno protestują, to znaczy, że mają coś do ukrycia. Jeśli organizacje żydowskie domagają się zbiorowego potępienia, to znaczy, że Żydzi mają władzę, by stłumić krytykę. Jeśli Żydzi milczą, to zostanie to uznane za obojętność, arogancję lub, co gorsza, za milczące potwierdzenie. Jeśli zmierzysz się publiczne z oskarżeniem, to znaczy, że Żydzi podsycą ten spektakl. Zignoruj je, to się ono normalnie rozprzestrzeni. Spróbuj je porządnie i z niuansami wyjaśnić, a szybko stracisz grunt pod nogami. Złożoność zawsze zostanie zwyciężona przez emocjonalną prostotę i słownictwo moralnej krucjaty.
Krótko mówiąc, Żydzi stają się nieuchronnymi aktorami w cudzym przedstawieniu. A antysemita wygrywa w każdym przypadku.
To część bezsilności, której doświadczają społeczności żydowskie w następstwie fali antysemityzmu, która nastąpiła po 7 października i która nie ustaje.
To nie tylko trwoga. To demoralizujące przekonanie, że każda dostępna reakcja jest zarówno konieczna, jak i nieadekwatna.
Antysemityzm nie jest ciężarem, który dźwigają jego wyznawcy – to przyjemność, której oni szukają. Narracje antysemickie nie są przyczyną antysemityzmu – to jego przykrywka. Spektakl nie jest produktem ubocznym antysemityzmu – często jest jego produktem. Sadyzm nie jest efektem ubocznym – to jest to, co umożliwiają objawienie, przynależność i moralna prawość.
Żydowskie oburzenie nie jest odstraszające – jest nagrodą.
A wszystko to dlatego, że choć antysemita często twierdzi, że jest zgorszony Żydami, to historia pokazuje, że – znacznie częściej niż rzadziej – jest nimi zachwycony.

Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier

https://www.tabletmag.com/sections/news/articles/joy-hating-jews?  

Share
Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode Cookies
Lav din egen hjemmeside gratis! Dette websted blev lavet med Webnode. Opret dit eget gratis i dag! Kom i gang