Przemoc izraelskich osadników
Przemoc izraelskich osadników
Melissa Steinberg Brodsky
Według
izraelskiego Centralnego Biura Statystycznego, na Zachodnim Brzegu (w
Judei-Samarii) mieszka ponad 517 000 Izraelczyków. Kolejne 236 000 mieszka we
Wschodniej Jerozolimie. Populacja ta obejmuje i ultra religijnych Haredi,
religijnych syjonistów, świeckich Izraelczyków, których przyciągają tanie
mieszkania, i wszystkich innych. Te społeczności obejmują zarówno małe wioski,
jak i zagospodarowane miasta. Zdecydowana większość mieszka w 144 osiedlach
zatwierdzonych przez państwo i nie ma nic wspólnego z polityczną przemocą.
Grupa napędzająca przemoc jest nieformalnie znana jako "młodzież ze wzgórz" i
działa z prowizorycznych, nieautoryzowanych placówek na wzgórzach Judei i
Samarii, nielegalnych w świetle izraelskiego prawa.
Miejsca te przyciągają młodych mężczyzn z marginesu izraelskiego społeczeństwa.
Ludzi, którzy wypadli z norm i żyją w małych komunach pod przywództwem
ekstremistów, odcięci od głównych nurtów politycznych i zradykalizowani
ideologią, którą odrzuca większość populacji Izraela, wliczając w
to również przywódców ruchu osadniczego.
Niektórzy z tego marginesu używają bezprawnie mundury IDF. Kiedy cywil zakłada
bezprawnie mundur wojskowy, to nie tylko łamie prawo. Ten cywil przywłaszcza
sobie władzę, którą ten mundur reprezentuje.
Ci ludzie atakują nie tylko Palestyńczyków. Oni atakują także żołnierzy IDF.
Oni napadają również na żydowskich wolontariuszy, którzy jadą na Zachodni Brzeg, by
pomagać palestyńskim rolnikom w zbiorach.
To właśnie odróżnia ich od politycznego ruchu osadnictwa, z którym można się zgadzać
lub nie. Oni zwracają się przeciwko samemu państwu izraelskiemu.
Premier Netanjahu nazwał ich "garstką ekstremistów" i zapowiedział podjęcie
działań. Dyrektor Szin Bet, izraelskiej agencji bezpieczeństwa wewnętrznego nazwał
ich postępowanie "wielką plamą na judaizmie". Dziesiątki byłych izraelskich
funkcjonariuszy służb bezpieczeństwa ostrzegało, że przemoc stanowi poważne
zagrożenie dla narodu. Szef sztabu IDF publicznie potępił ataki na
palestyńskich cywilów jako moralnie i etycznie niedopuszczalne.
Podobnie zareagowali przywódcy osadników. Po zamieszkach w palestyńskiej wiosce
Jith w sierpniu 2024 roku, przywódcy organu reprezentującego społeczność
osadników, oraz rabini religijnego syjonizmu publicznie nazwali te czyny
"zbrodnią moralną" i działaniem "antysyjonistycznym", które szkodzi osadnictwu.
Ludzie palący palestyńskie mienie nie działają z błogosławieństwem
społeczności, z których nominalnie pochodzą.
Statystyki, które napędzają większość relacji medialnych, pochodzą z bazy
danych ONZ prowadzonej przez biuro ds. pomocy humanitarnej. Z tej bazy danych
pochodzi mowa o tysiącach przypadków przemocy ze strony osadników rocznie.
Zanim przejdziemy do tych liczb, warto zrozumieć, dlaczego dokładne ich
zliczenie jest tak trudne.
Organy palestyńskie i międzynarodowe mają tendencję do zarzucania szerokiej
sieci, obejmując szerokie spektrum zdarzeń objętych definicją przemocy. Oficjalne
dane Izraela borykają się z odwrotnym problemem: palestyńskie ofiary składają
skargi bardzo rzadko, a izraelskie systemy klasyfikacji wyraźnie rozróżniają
terroryzm, przestępstwa na tle nacjonalistycznym i przemoc ogólną. Dane żadnej
ze stron nie oddają w pełni obrazu sytuacji.
Izraelska organizacja Regavim uzyskała dostęp do pełnej bazy danych ONZ i
przeanalizowała ją przypadek po przypadku. Odkryto, że w ponad 98% wymienionych
incydentów nie brali udziału izraelscy cywile, a głównymi przyczynami były
starcia Palestyńczyków z siłami IDF. Pozostałe przypadki obejmowały wypadki
drogowe, izraelskie wycieczki szkolne do wykopalisk archeologicznych,
przypadkowe wejścia turystów, infrastrukturalne roboty rządowe oraz, co
uderzające, zarejestrowano jako akt przemocy każdą wizytę osoby żydowskiej na Wzgórzu
Świątynnym, najświętszym miejscu judaizmu.
Po odfiltrowaniu wszystkiego, co nie można zasadnie nazwać przemocą ze strony
osadników, z zanotowanych w przeciągu ostatnich siedmiu lat 8332 incydentów, Regavim
zidentyfikowało 833 incydentów osadniczej przemocy. przestrzeni ostatnich
siedmiu lat.
Dla porównania, tylko w 2024 roku izraelski Szin Bet odnotował 6828
palestyńskich ataków terrorystycznych. Palestyński terroryzm wobec izraelskich
Żydów jest ponad 60 razy większy niż udokumentowana przemoc ze strony
osadników.
Nic z powyższego nie czyni tych 833 incydentów akceptowalnymi. Przemoc to
przemoc, a grupa młodzieży ze wzgórz wyrządziła realne szkody konkretnym
ludziom. Tę grupę należy zlikwidować, zwiększając przy tym działania izraelskiej
prokuratury
Jednym z utrudnień w ściganiu aktów przemocy jest fakt, że palestyńskie ofiary
złożyły skargi tylko w około jednej trzeciej udokumentowanych incydentów w 2024
roku. Powody są zrozumiałe: brak zaufania do izraelskich organów ścigania i
strach przed konsekwencjami.
Rezultatem jest jednak luka, która bezpośrednio napędza cykl postrzeganej
nietykalności sprawców, a to zachęca do kolejnych ataków. Przerwanie tego cyklu
jest obecnie deklarowanym priorytetem Izraela.
W maju ubiegłego roku powołano grupę zadaniową, w skład której wchodzą IDF,
policja i Szin Bet, mającą na celu udaremnienie działań osób
zaangażowanych w tę przemoc.
Izrael rozważa podjęcie dodatkowych kroków, takich jak wzmocnienie policji
okręgowej na Zachodnim Brzegu, wprowadzenie zobowiązanie żołnierzy IDF do
ochrony palestyńskich cywilów, razem z nakazami wydalenia i aresztami
administracyjnymi w stosunku do brutalnych ekstremistów stanowiących bezpośrednie
zagrożenie.
Toczy się ożywiona dyskusja legislacyjna na temat prawnego zaklasyfikowania
żydowskiej przemocy nacjonalistycznej jako terroryzmu, co rozszerzyłoby
uprawnienia śledcze i prewencyjne zarówno Szin Bet, jak i policji.
Przedmiotem rozważań jest również zwiększona edukacja, wczesna interwencja w
celu zapobieżenia radykalizacji i integracja młodzieży zagrożonej w krajowych programach.
Tak wygląda państwo, które poważnie traktuje własne bezprawie.
W każdym mieście, w każdym kraju, w każdej społeczności istnieje grupa
brutalnych osobników, która nie reprezentuje całości. Patrząc na przemoc gangów
w Los Angeles nikt nie twierdzi, że reprezentują one Kalifornię.
Ten sam standard powinien obowiązywać także w przypadku Izraela.
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier