NINKA

2021-08-22

NINKA

Czy kiedykolwiek patrząc na kogoś w swoim wieku pomyśleliście: "Ja chyba tak staro nie mogę wyglądać!"
Mnie to się zdarzyło jakieś dziesięć lat temu podczas mojej wizyty w Polsce. Tym razem, oprócz obowiązkowej wizyty na cmentarzu i odwiedzin u starych przyjaciół, postanowiłem sobie zrobić wycieczkę po Szczecinie. Niby znam to miasto jak starą kieszeń, bo tu się wychowałem. Tu chodziłem do szkoły i tu skończyłem studia. Ale Szczecin się zmienia. Domy nabrały kolorów. Obok mojej dawnej ulicy deptak z ławkami i miejscami, gdzie można zaspokoić swój głód i pragnienie. To w dalszym ciągu moje miasto. Chociaż nazwy ulic brzmią czasami nie tak, jak za moich czasów.
Więc poszedłem w cug. Z Bramy Portowej widok na dawną Wielką z Katedrą. Plac Żołnierza z istniejącym jeszcze wtedy pomnikiem wdzięczności dla wyzwolicielki Szczecina, Armii Radzieckiej. Wygląda na to, że patrzenie na pięcioramienną gwiazdę i sylwetki radzieckiego żołnierza ramię w ramie z polskim żołnierzem było dla obecnych przedstawicieli władzy za dużo. Więc oprócz cmentarnego Pomnika Braterstwa Broni, lub jak to się popularnie nazywa Pomnika Kombatantów, śladu po Wańkach, co oddali swoje życie, aby wyzwolić te tereny, nie ma.
No ale dalej z wycieczką. Brama Królewska i Kościół Piotra i Pawła obok którego często przechodziłem idąc do mojej budy na Małopolskiej. No i budynek mojej starej szkoły. Szkoła została przeniesiona, ale budynek w dalszym ciągu stoi. Pełno wspomnień. Orkiestra pana Gabrysiewicza, batalie koszykówki z sąsiadującym "Pobożniakiem", kochana pani Mielczarek, dzięki której mój polski będzie siedział we mnie na zawsze, biolog Przestalski z "jamą gębową", pani Sztorc ze swoim akcentowaniem "ę" i "ą", jednoręki historyk, pan Imialek, i wszystkie koleżanki i koledzy szkolni, których imion już prawie nie pamiętam. Od szkoły widać Basztę, na której gruzach odbywały się za mojego pobytu w podstawówce batalie na kamienie i gdzie mnie i Saszkę złapał nauczyciel na paleniu papierosów.
No i Zamek. Też trochę wspomnień. Ale kelnerka poderwana w "Zamkowej" to już zapomniana historia. Postanowiłem go znowu odwiedzić. I miałem szczęście. Na tablicy informacyjnej ogłoszenie, że Towarzystwo Przyjaciół Szczecina organizuje zwiedzanie Zamku z przewodnikiem. I że to zwiedzanie zacznie się za niecałe pół godziny! Popatrzyłem na nazwisko przewodniczki i zdębiałem. Czy to możliwe, żeby to była TA Ninka? Ninka, z którą w drugiej klasie mieliśmy "szczęście" być na czele szkolnej kolumny pierwszomajowej? Ninka, w której się potajemnie podkochiwałem? Ninka, dziewczyna, u której pierwszy raz poczułem dziewczęce piersi?
Cały w skowronkach oczekiwałem rozpoczęcia zwiedzania. Jednak zobaczywszy przewodniczkę, szybko odrzuciłem tę myśl. Ta siwa, korpulentna kobieta, z bardzo pomarszczoną twarzą, wyglądała za staro, żeby być moją koleżanką szkolną.
Jednak po skończonym oprowadzaniu nie wytrzymałem i zapytałem ją, czy chodziła do szkoły na Małopolskiej.
"Tak! Ja chodziłam do Asnyka, ale dla mnie to była zawsze TPD1!", odpowiedziała z dumą w glosie.
"Kiedy Pani ukończyła szkole?", zapytałem.
A ona na to: "W 1959. Dlaczego się Pan pyta?"
"Byłaś w mojej klasie!", wykrzyknąłem.
Ona przyjrzała mi się bardzo uważnie. A potem, ten brzydki, stary, siwy, pomarszczony, gruby babsztyl zapytał: "A czego Pan uczył?"

Alex Wieseltier 
Sierpień 2021

Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode
Lav din egen hjemmeside gratis!