Nie mówimy o Egipcie
Nigdy nie mówimy o
Egipcie
Haviv Retig Gur
Nic nie stało na przeszkodzie, aby w latach 1948–1967
powstało państwo palestyńskie i uzyskało miejsce w ONZ. W wojnie 1948–1949
Egipt przejmuje kontrolę nad Strefą Gazy. Zamiast ją zaanektować i przyznać Palestyńczykom
obywatelstwo w Strefie Gazy, mieszkańcy Strefy Gazy znajdują się pod bardzo
opresyjnymi egipskimi rządami wojskowymi od 1948 do 1967 roku, kiedy to
Izraelczycy wyparli Egipcjan nie tylko z Gazy, ale i z Synaju.
W 1948 roku Egipt utworzył coś, co nazywało się Rządem Wszechpalestyńskim,
utworzonym w ramach Ligi Państw Arabskich. Była to symboliczna instytucja z
siedzibą w Strefie Gazy, która twierdziła, że reprezentuje wszystkich. Powodem
jej utworzenia była chęć powstrzymania ekspansjonistycznych ambicji Jordanii na
Zachodnim Brzegu.
Ta instytucja nie miała żadnej władzy, żadnego terytorium pod
swoją kontrolą i w rzeczywistości rozpadła się bardzo szybko. Gdyby Egipt stworzył
odrębne państwo palestyńskie, to zaakceptowałoby ono automatycznie ONZetowski podział
z 1947 roku, a który państwa arabskie odrzuciły. Zamiast dać Palestyńczykom
jakąkolwiek formę samorządności, Gaza stała się wysuniętą bazą operacyjną dla
ataków komandosów (zwanych fedainami) na Izrael.
Podobno Naser powiedział jakiemuś dziennikarzowi, że Palestyńczycy
są pożyteczni dla państw arabskich tacy, jacy są. "Musimy zawsze uważać", miał on
powiedzieć, "żeby nie stali się zbyt potężni.
Naser był wówczas siłą napędową powstania OWP podczas pierwszego szczytu
arabskiego w Kairze w roku 1964. Miał on poparcie Sowietów i osobiście wybrał na
pierwszego przewodniczącego OWP Ahmada Shoukairiego, arabskiego dyplomatę lojalnego
wobec Nasera. Naser obawiał się, że palestyńskie grupy niezależne od Egiptu, takie
jak Fatah, zaczynają zyskiwać popularność. Pierwotny status OWP traktował Palestynę
jako część arabskiej ojczyzny, a nie jako samodzielny projekt narodowy, bo
został napisany w Kairze za czasów Nasera.
Drogę dla powstania prawdziwego palestyńskiego ruchu narodowego
utorowało dopiero izraelskie przejecie tych terytoriów po wojnie 1967 roku..
To jedna z największych ironii w tej historii i powód, dla którego Izraelczycy
mają problem z poważnym traktowaniem arabskich rozmów o niepodległości
Palestyny. Wszystko, co wydarzyło się od tamtej pory, zdaje się potwierdzać
pierwotne egipskie obawy, że Gaza mogła się stać niekontrolowaną wylęgarnią
ruchów islamistycznych, które mogły poważnie głęboko zdestabilizować Egipt.
Przez ostatnie trzy lata można było widzieć, jak Egipcjanie budowali
ten ogromny mur na granicy z Gazą, by uniemożliwić Gazańczykom, ucieczkę od
wojny, którą oni sami nazywają ludobójstwem. To bardzo dziwne ludobójstwo,
przed którym nie pozwala się nikomu uciec. A teraz wymówką jest to, że
Izraelczycy chcą zrobić etniczną czystkę.
Ale to nie był powód budowy muru. Tu nie chodziło o sprawę
palestyńską. Chodziło o to, by problem, który Egipt widzi u Palestyńczyków, nie
przedostał się na Synaj i nie stał się problemem Egiptu.
W kontekście arabskim, pomimo niekończącej się retoryki głoszącej coś innego, Palestyńczycy
zawsze byli całkowicie osamotnieni.
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier
Post scriptum:
W roku 2007, po przejęciu przez Hamas władzy w Gazie, Egipt zamknął na lata
jedyne nieizraelskie przejście graniczne i dołączył się do blokady tego
terytorium.
W celu likwidacji przemytniczych tuneli, Egipt zbudował 10-kilometrowy stalowy mur
sięgający 18 metrów w dół. W 2015 roku Egipt zalał przemytnicze tunele wodą, zadając
poważny cios gospodarce czarnego rynku w Strefie Gazy. Dla stworzenia strefy
buforowej rząd egipski ewakuował obszar obejmujący całe miasto Rafah, gdzie mieszkało
ponad 70 000 osób. Według Human Rights Watch ponad 100 000 mieszkańców Północnego
Synaju zostało przesiedlonych lub opuściło region, głównie z powodu wyburzeń, które
objęły ponad 7000 budynków.
Opisane działania nie spowodowały jakoś ani żadnych protestów, ani
nadzwyczajnych sesji ONZ, czy obozowisk z egipskimi flagami na dziedzińcach
uniwersyteckich.