NASZ JACEK

A nasz Jacek, chłop na schwał

W nocy straszne mary miał

Coś go pewnie nawiedziło

Tak mu się to w nocy śniło

Jego matka z chałaciarzem

Tylko się dziwować parze

Matka rzekła: „To jest rzezak

Poprosiłam, żeby przyszedł

Bo bez niego sprawa nijak

Twoja babka, moja mama

była z rodu Abrahama

I zza grobu mi powiada

Jacek się na księdza nada

W swych kazaniach już Chrystusa

Prawie zeń wychodzi dusza

Trzeba jeszcze, żeby ciało

Też do tego pasowało

Bo Syn Boży, Pan nad pany

Był na pewno obrzezany

Wiec ten rzezak w kunszcie znany

Zrobi to dla mojej mamy”

Jacek cały potem zlany

Budzi w łóżku się nad ranem

W łóżku pełno gaz, serwetek

Rzezak obciął mu napletek!