List do Witka
Drogi
Witku,
Od kilku dni jesteśmy już w domu. Powoli wchodzimy w normalny rytm. Może
niezupełnie, bo wczoraj, 11 września, rozpoczął się żydowski Nowy Rok i
świętowaliśmy go w gronie przyjaciół. Jedna z niewielu tradycji, które
przypominają nam, że
jesteśmy Żydami.
A 20 września pójdę do synagogi.
Taki jednodniowy Żyd, bo
nawet nie pójdę następnego dnia na Yzkor, bo ja myślę od tych co odeszli będąc
w synagodze na Kol Nidre.
Te kilka dni w Polsce minęło jak z bicza trzasł. Ale w dalszym ciągu pamiętam
obiad u was. Niestety nie z powodu dobrej zupy i pierogów z jagodami. Ale z
powodu odzywki Teresy.
Tak. Tej o Izraelu co głoduje Gazę. Ja doskonale rozumiem, że nie wszyscy mają czas i ochotę zagłębiać się w szczegóły tego
konfliktu. I rozumiem teraz lepiej dlaczego większość Polaków czytających i
słuchających oficjalnych polskich mediów ma negatywny stosunek do Izraela.
Mało kto
pamięta, że to
wszystko zaczęło i od ostatniej hamasowskiej masakry 7 października i porwaniu
do Gazy ponad dwustu zakładników. Mało kto
pamięta zdjęcia wiwatujących na ulicach Gazy Palestyńczyków.
Ale przekaz mediów jest jasny. To Izrael jest ten winny, a Palestyńczycy są
jego ofiarami. To jest to, co zwykli Polacy dostają na co dzień w prasie.
Bo zdjęcie ruin Gazy i wygłodzonego dziecka sprzedaje się lepiej niż informacja
o skorygowaniu danych dotyczących sytuacji żywnościowej w Gazie, lub raporcie o
nagminnym przechwytywaniu pomocy humanitarnej przez Hamas.
Ale od osoby z wyższym wyksztalceniem, ożenionej na dodatek z Żydem,
oczekiwałem czegoś więcej.
Jakiegoś większego zainteresowania konfliktem i jego historią. A jedyne co otrzymałem, to rzucone na wiatr że
Palestyńczykom też się należy własne państwo.
I sam jestem zły na siebie za to przysłowiowe esprit
d'escalier,. Bo dopiero jak wyszliśmy od was, to mi przyszło mi do
głowy, co powinienem był jej odpowiedzieć.
Własne państwo dla palestyńskich Arabów? Oni mogli je mieć już w 1939 roku! Po
trzyletniej arabskiej rewolcie Brytyjczycy zaprosili delegacje arabską i
żydowską do Londynu. Co prawda Arabowie odmówili siedzenia w tym samym pokoju
co Żydzi, ale Brytyjczycy wyszli z propozycją podziału Mandatu Palestyny na dwa
państwa: arabskie i zydowskie. Ale Arabowie nie chcieli nawet rozmawiać o
jakimkolwiek żydowskim samostanowieniu.
To samo powtórzyło się po rezolucji ONZ o podziale brytyjskiego Mandatu Palestyny
na państwo żydowskie i państwo arabskie. Bojówki arabskie zaczęły wojnę jeszcze
przed wygaśnięciem brytyjskiego mandatu Palestyny, a po jego wygaśnięciu armie
wszystkich ościennych państw arabskich weszły na ten teren. Bo tu nie chodziło
o utworzenie nowego państwa arabskiego, ale uniemożliwienie powstania państwa żydowskiego.
Jordania zajęła Zachodni Brzeg i Wschodnią Jerozolimę, a Egipt Strefę Gazy.
Przez dziewiętnaście lat okupowania tych terenów żadne z tych państw nie podjęło
kroków do utworzenia tam suwerennego państwa dla palestyńskich Arabów.
Za to w 1967 roku trzy ościenne państwa arabskie zdecydowały zniszczyć państwo Izrael.
Ich zamysł spalił na panewce. Izrael pokonał
te armie w przeciągu 6 dni, a zaraz potem wystąpił z propozycją oddania zajętych
obszarów w zamian za pokój. Odpowiedz Ligi Arabskiej była natychmiastowa. Żadnego
pokoju z Izraelem. Żadnego uznania Izraela. Żadnych negocjacji z Izraelem.
Izraelowi udało się zawrzeć pokój z Egiptem. Ale Egipt nie chciał mieć nic wspólnego
ze Strefą Gazy.
Izrael zawarł pokój z Jordanią. Ale Jordania nie chciała mieć nic wspólnego z
Zachodnim Brzegiem. Gorzej. Jordania odebrała jordańskie obywatelstwo wszystkim
tym palestyńskim Arabom, którzy otrzymali je po roku 1948.
W 1993 roku Izrael przystąpił do rozmów pokojowych w Oslo. Skończyło się to fiaskiem
w Camp David w 2000 roku i zamachami bombowymi drugiej intifady, dla których uniknięcia
Izrael zbudował barierę bezpieczeństwa, przejścia kontrolne i blokadę dróg na
zachodnim brzegu.
W 2005 roku Izrael wycofał się całkowicie ze Strefy Gazy, usuwając siłą
wszystkich izraelskich osadników.
Gaza, subsydiowana przez cały świat, mogła się stać nowym Singapurem. Zamiast inwestować
w dobrobyt mieszkańców Gazy Hamas zużył pieniądze darczyńców do zbudowanie
setek kilometrów podziemnych tunelów, zakup broni i produkcję dziesiątków tysięcy
rakiet wystrzeliwanych na Izrael.
W 2008 roku, premier Izrael, Ehud Olmert, wyszedł z pokojową propozycją, która zakładała wycofanie się Izraela z Zachodniego Brzegu
przy wymianie prawie pełnej rekompensacie zajętych gruntów, likwidację osiedli,
utworzenie połączenia ze Strefą Gazy oraz uznanie arabskiej części Wschodniej
Jerozolimy za stolicę Palestyny. Izrael był gotów zrzec się suwerenności nad
całym Starym Miastem, razem z najświętszym miejscem dla narodu żydowskiego,
Wzgórzem Świątynnym, które miało zostać objęte międzynarodowym zarządem
powierniczym. Jednak Palestyńczycy pod wodzą prezydenta Abbasa tę ofertę
również odrzucili.
Jak dotychczas żaden z palestyńskich przywódców nie uznał prawa Izraela do
istnienia w bezpiecznych granicach. Za to w szkołach subsydiowanych przez wiele
krajów świata uczy się palestyńskie dzieci nienawiści do Żydów, a władze Autonomii
Palestyńskiej wypłacają stypendia terrorystom uwiezionym w Izraelu za zabijanie
Izraelczyków.
Własne państwo to nie tylko sztandar i walka o niepodległość. To nie tylko
wojsko i policja. Państwo to administracja publiczna. Państwo to budowa dróg,
dostawa wody i prądu. Państwo
to usuwanie śmieci i wiele innych codziennych rzeczy. A ostatnie demokratyczne wybory
w Autonomii Palestyńskiej odbyły się ponad 20 lat temu. Jednym z powodów takiej
sytuacji jest, że
wybory zostałyby prawdopodobnie wygrane przez Hamas i jemu podobne frakcje.
Czy ktokolwiek z tych krzyczących o wolnej Palestynie lub po cichu przyznającym
im rację o tym pomyślał?
Ale jak można wymagać od nich takiego toku myślenia, jeżeli nawet twoja Teresa
idzie na łatwiznę i dołącza się do chóru bezmyślnych krytyków Izraela?
To nie moja sprawa, czy ty masz ochotę dyskutować ten temat z Teresą, ale dziwi
mnie trochę twoje milczenie.
Przepraszam cię, drogi Witku, że się tak wyzwierzam. Być może jestem na tym
punkcie przewrażliwiony, ale w dalszym ciągu trudno mi przełknąć.
Twój Alex