LANY PONIEDZIAŁEK

2020-04-10

LANY PONIEDZIAŁEK
Tak się składa, że w tym roku w trakcie Pesach chrześcijanie obchodzą święta Wielkiej Nocy. Co wiem ja, stary Żyd, o obchodach tego święta i jego historii. Znam oczywiście historię mojego pobratymca, który dał się uśmiercić na krzyżu, a potem zmartwychwstał.
To pierwsze kojarzy mi się z Monty Pythonowskim filmem "Live of Brian" ("Żywot Briana"), który oglądaliśmy z moją lepszą polową w każdą wigilię Bożego Narodzenia. To święto też pamiętam, bo kojarzy mi się z moim pobytem w Zakopanem, gdzie pojechaliśmy z moim bratem i panią Heleną. Mieszkaliśmy tam u góralki. Pani Helena, która pochodziła z Podhala i uchowała się tam jako jedyna z rodziny, zabroniła nam mówić, że jesteśmy Żydami, więc udział w Wigilii był dla nas ciężkim egzaminem. Na szczęście pani Helena była dobrze oblatana w tym obrzędzie, a ja byłem obsłuchany z Kolendami. Gorzej było z moim bratem, który miał wtedy chyba 6 lat. Na szczęście ja i pani Helena śpiewaliśmy głośno "Jezus się rodzi, nas oswobodzi!" i nikt się nie pokapował, że mój braciszek nie zna słów.
Wielkanoc to co innego. Dosyć dużo skojarzeń. Choćby ten dowcip:
Izak odwiedza przed Wielkąnocą dom Mojsiego, który się przechrzcił i pyta jego zonę "Co robi Mojsie?" "Maluje jajka!" "A od kiedy on taki elegant?!"
Tak. Obyczaj jajek wielkanocnych był bardzo popularny. Niektóre dzieci przynosiły malowanki nawet do szkoły, która w tym czasie była jeszcze 100% świecka.
Wielki Czwartek kojarzy mi się z "Selfą", fabryką, w której pracowałem po tym, jak mi "podziękowano" za pracę na uczelni. Dyrektorów tej fabryki zmieniano jak ulęgałki. A wiadomość o zmianie dyrektora przychodziła zawsze w Wielki Czwartek. Jak tradycja to tradycja. Ja przeżyłem to tylko raz, ale nasłuchałem się od groma opowieści o tych dyrektorach. Szczególnie o jednym. Przyszedł nowy dyrektor. I pierwsze co zrobił, to odwiedził wszystkie fabryczne ubikacje! I zarządził, że wszystkie ubikacje mają mieć wysoki standard higieniczny. Bo porządek w zakładzie zaczyna się tam, gdzie ludzie załatwiają swoje pierwsze potrzeby! Jeżeli w ubikacji jest czysto, to ludziom się lepiej i wydajniej pracuje. Prawie wszystkim się to spodobało. Tylko księgowy, ten z przedwojenną maturą, powiedział "Każdy zajmuje się tym, na czym się zna. Ten akurat zna się na gównie!"
Ale z całych świat wielkanocnych najbardziej podobał mi się Lany Poniedziałek. To było cos! Ludzie zabawiali się bez umiaru! Staliśmy w oknach i zaśmiewaliśmy się do łez, patrząc na biednych przechodniów, których oblewano wodą z okien i balkonów. Niektórych tylko kubkiem wody. Ale byli tacy, co lali wodę wiadrami! Do dziś pamiętam tę fertyczną blondynkę, która po uraczeniu wiadrem wody wyglądała jak zmokła kura! Albo tego sąsiada, któremu w ferworze lania wiadro spadło na chodnik i sam został zmoczony od stop do głowy, kiedy zszedł na dól, żeby je podnieść. Był również sąsiad, który przychodził do nas i symbolicznie spryskiwał moją mamę flakonikiem z perfumami, ale to w ogóle nie było śmieszne.
Tak. Lany Poniedziałek na naszej ulicy był rzeczywiście bardzo mokry!
A naszym polskim przyjaciołom życzę "Wesołego Alleluja!"

Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode
Lav din egen hjemmeside gratis!