JASIOWA

 2 - JASIOWA

Ano Pochwalony!
Co? Nie Ja nie Jasiowa. Ja Janowa.
Wie Pan. Te młode dzisiaj to nic nie wiedzą.
Jasiowej chata była blisko naszej, ale ich już dawno tu nie ma.
Bardzo szybko po wojnie się wynieśli.
O to, to pamiętam. Do końca życia nie zapomnę.
Trochę ich tu się plątało. Najwięcej jak te getta likwidowali.
To oni tu na wieś uciekali i do lasu.
Że co? Dziewczynkę? A to Marysia od Maciejczaków.
Trzy latka miała. Zdolna taka była. Na profesorkę się wyuczyła.
Nie. Ja tam nikogo nie ukrywałam.
Ano chyba w 43. to się kole mojej stodoły kręcili.
Ale tylko w nocy. Kilka razy to nawet tam trochę jajek i chleba położyłam.
Ale jak ten Jankiel przyszedł i zapytał, czy może z rodziną zostać, to go pogoniłam.
On był przed wojną bogaty. Młyn miał.
A pogoniłam, bo mój Żydów nie lubił.
A Jankiela jeszcze więcej, bo go kiedyś orżnął na worek mąki.
Nie sam Jankiel, bo od tego miał ludzi.
Ale jak mój się skarżył, to go wyśmiał.
No i te żandarmy i nasz policjant.
Jak wlecieli z donosu do Maciejczaków i znaleźli tych trzech Żydów, co się tam ukrywali, to i Żydów i wszystkich Maciejczaków zabili.
Tylko się Marysia uratowała, bo jak mieli iść w pole, to mi Maciejczakowa ją podrzuciła.
A Kielonków to tylko spalili.
Oni trzymali tam Żydówkę. Ponoć kilka miesięcy.
Ale na przednówku to im tak ciężko było, że jej kazali sobie pójść.
A ona taka zżalona była, że jak ją złapali i zawieźli na posterunek, to im o Kielonkach powiedziała. .
No i popatrz Pan co za baba! Trzymali ją, dopóki mogli. .
Ona i tak do śmierci. To nie mogła trzymać gęby?!
To Jankielów wygoniłam. A oni poszli drugi raz do Muszniaka.
To dopiero po wojnie wieś się dowiedziała, że dwie żydowskie rodziny się tutaj uchowały.
Największa dziwota, że jedna u Jasiowej. .
U nich zawsze było głodno, a dzieciska to prawie goło latały. Taka nędza.
Ludzie to bardzo Jasiowej mieli za złe. Bo przecież i sąsiadów i całą wieś narażała.
A jak rok potem jeden z tych ocalonych przyjechał z prezentami, to już Jasiowa życia nie miała i się gdzieś wynieśli.
Nie. Do Muszniaka nikt nie miał pretensji.
On ludziom stawiał i się chwalił, ile tego dobrego od Jankiela dostał.
Nikt nie zazdrościł, bo Muszniak wszystko przepił.
Mówili, że Jankiel z rodziną ukrywał się u Muszniaka dwa razy.
Za pierwszym razem to jak się Jankielowi pieniądze skończyły. .
Muszniak po pijaku opowiadał, że im zaproponował wtedy, że zostaną, jak on będzie się mógł z Rachelcią zabawić.
To oni wtedy poszli. I pewnie wtedy do mnie zachodzili.
A potem do Muszniaka wrócili i Muszniakową szlag trafiał, bo Muszniak bardzo sobie Rachelcię upodobał. 
Cud, że ich nie wydała, ale pewnie się bała, że żandarmy ich też załatwią.
Rachelcia? Ona wtedy miała chyba 16 lat.
Muszniak się chwalił, że nawet za bardzo się nie broniła.
Tylko był kłopot, jak poroniła.
Nie. Muszniak żadnego tam medalu nie dostał.
Jak Ruskie przyszli, to Jankiel od razu do nich poleciał ze skargą.
Ale ten ichni politruk, jak się dowiedział, o co chodzi, to się tylko ośmiał.
I zapytał, gdzie jest dziewczyna. To Jankiel od razu uciekł.
A politruk poszedł do Muszniaków i jak sobie popili, to podobno pochwalił Muszniaka:
„Ty nie tolko ludiej spasał, no i z diewoczki żeńszczinu zdiełał. Wot mołodiec!”
Takie to były czasy! 

Alex Wieseltier

Marzec 2019