KOHELET

Kohelet (R. 9)

Wszystko jednakowo przychodzi do wszystkich
Dla sprawiedliwych i niegodziwych są te same pory
Dla dobrych i czystych oraz i nieczystych
Temu, co ofiarny i temu co ofiar nieskory

Temu, co świętobliwy i tego co grzesznikiem zwiecie.
Czy zawsze przysięga, czy przysięg nieskory.
Tak niedobre jest wszystko na tym świecie
Że każdemu przypisane są te same zmory.

Tak zła pełne są serca ludzkich synów.
Obłęd w nich siedzi, aż po śmierci zew.
Nadzieję ma zawsze, co dotyczy żywych,
Bo lepszy żywy kundel niźli zdechły lew.

Bo żyjący wiedzą, że śmierć wciąż ich czeka.
Zmarli nic nie wiedza, nicość jest ich końcem.
Zaginęła w nich zazdrość, miłość, nienawiść człowieka.
Nie mają już udziału, co się dzieje pod słońcem.

Idź wiec i chleb jedz i pij wino z radością,
Bo Najwyższy twe uczynki akceptować ma wolę.
Żyj z bliskimi danego ci życia próżnością
Bo taka dola w życiu, co dźwigasz w mozole.

Niech twoje szaty będą zawsze czyste, białe.
A głowa zawsze olejkiem maszczona,
Cokolwiek zamierzysz, rob z całym zapałem
Bo trud, myśli i wiedza razem w grobie skona.

Widziałem jak chyżym bieg się nie udaje
Jak chytre tchórze w walce zwyciężają
Nie mędrcom a głupim chleba się dostaje
Rozumnym nie bogactwo, uczonym lauru nie dają.

Albowiem człowiek swego losu nie zna.
Jak w złowrogie sieci ryba nieumyślnie wpada.
Tak synowie człowieczy nie znają zła sedna
Które, jak sidło ptaki, ich nagle dopada.