Czy Izrael kiedykolwiek pragnął pokoju z Palestyńczykami?

27-09-2026

Czy Izrael kiedykolwiek pragnął pokoju z Palestyńczykami?
Einat Wilf, Jewdicious

Izrael zawsze pragnął pokoju. Naprawdę. I to wielokrotnie.
A jednak, od chwili, gdy Organizacja Narodów Zjednoczonych przegłosowała plan podziału w 1947 roku, byliśmy nieustannie atakowani. Arabowie grozili użyciem siły, by nie dopuścić do powstania państwa żydowskiego na jakiejkolwiek części naszej ojczyzny – i groźbę tę zrealizowali.
Czego właściwie wymagał ten plan podziału? Czy stanowił on jakąś rażącą niesprawiedliwość wobec Arabów? Nie. Większość żyznych ziem miała przypaść przyszłemu państwu arabskiemu (palestyńskiemu), podczas gdy państwo żydowskie miało ograniczyć się do trzech skrawków terytorium – ledwo ze sobą połączonych, w większości jałowych i nienadających się pod uprawę.
A jednak Żydzi powiedzieli "tak". Arabowie natomiast powiedzieli "nie". Najpierw zaatakowały nas palestyńskie bojówki arabskie, a w maju 1948 roku nastąpiła inwazja wszystkich sąsiadujących z nami (i nie tylko) armii państw arabskich. I to jest jedyny powód, dlaczego w wyniku tej wojny pojawił się problem uchodźców. Jedyny powód.
Izrael zdołał przetrwać wojnę z 1948 roku i z radością żylibyśmy po prostu w pokoju.
Warto pamiętać, że po zakończeniu wojny w 1948 roku Jordania zaanektowała Zachodni Brzeg, a Egipt objął administrację nad Strefą Gazy. Nic – absolutnie nic – nie stało na przeszkodzie, by utworzyć na tych terenach kolejne państwo arabskie dla Palestyńczyków.
Jednak ani Jordania, ani Egipt tego nie zrobiły.
Zamiast tego wybrano kontynuowanie wojny z Izraelem, w wyniku której Izrael przejął kontrolę nad Zachodnim Brzegiem i Strefą Gazy. To nie był wynik agresywnego zagarnięcia ziemi. Stało się tak po tym, kiedy liczne armie arabskie w maju 1967 roku ponownie nas otoczyły i oświadczyły: "To nasza szansa, Arabowie, by zadać Izraelowi śmiertelny cios i doprowadzić do jego całkowitej zagłady...".
Izrael wygrał tę wojnę w przeciągu sześciu dni, ale nawet wtedy zaproponowaliśmy pokój, czyniąc z niej , jak z ironią zauważył Abba Eban, "pierwszą w historii wojnę, po której nazajutrz zwycięzcy zabiegali o pokój, a pokonani domagali się bezwarunkowej kapitulacji".
Jaka była zatem odpowiedź Arabów i Palestyńczyków na propozycję pokoju ze strony Izraela?
"Żadnego pokoju z Izraelem, żadnego uznania Izraela, żadnych negocjacji z Izraelem".
Mimo to wciąż mieliśmy nadzieję na pokój. W 1993 roku przystąpiliśmy do procesu pokojowego z Oslo.
We wrześniu 2000 roku – w momencie, gdy wielu Izraelczyków, w tym ja, szczerze wierzyło, że rozwiązanie oparte na dwóch państwach jest na wyciągnięcie ręki – Palestyńczycy rozpoczęli drugą intifadę.
Przerodziła się ona w brutalną kampanię samobójczych zamachów bombowych, w wyniku których ponad tysiąc Izraelczyków zostało rozerwanych na krwawe strzępy, a tysiące innych okaleczono na całe życie.
Pomimo to, kiedy w grudniu 2000 roku prezydent Bill Clinton przedstawił propozycję pokojową, która zakładała przekazanie Palestyńczykom całej Strefy Gazy i 96% terytorium Zachodniego Brzegu wraz z wymianą ziem na odpowiednie izraelskie obszary, likwidację osiedli, bezpieczne połączenie między tymi dwoma terytoriami, oddanie większości Starego Miasta i arabskiej części Wschodniej Jerozolimy jako palestyńskiej stolicy oraz zastąpienie izraelskiej wojsk na Zachodnim Brzegu siłami międzynarodowymi, to właśnie Izrael powiedział "tak".
Nie było żadne j wymówki dla nie przyjęcia tej oferty przez Palestyńczyków. Żadnej. Jednak Palestyńczycy pod wodzą Jasera Arafata ją odrzucili, wybierając zamiast tego kontynuowanie samobójczych zamachów bombowych.
To doprowadziło ostatecznie do budowy bariery bezpieczeństwa oraz utworzenia punktów kontrolnych i blokad drogowych na Zachodnim Brzegu, co , na szczęście, położyło kres temu krwawemu terrorowi.
Można by pomyśleć, że wyciągnęliśmy z tego wnioski, ale w 2008 roku to był Izrael, który ustami premiera Olmerta złożył kolejną propozycję pokojową. Zakładała ona niemal całkowite wycofanie się Izraela z Zachodniego Brzegu przy wymianie prawie pełnej rekompensacie zajętych gruntów, likwidację osiedli, utworzenie połączenia ze Strefą Gazy oraz uznanie arabskiej części Wschodniej Jerozolimy za stolicę Palestyny. Izrael był gotów zrzec się suwerenności nad całym Starym Miastem, razem z najświętszym miejscem dla narodu żydowskiego, Wzgórzem Świątynnym, które miało zostać objęte międzynarodowym zarządem powierniczym.
I ponownie nie było żadnego powodu do odrzucenia tej propozycji przez Palestyńczyków. Żadnego. Jednak Palestyńczycy pod wodzą prezydenta Abbasa tę ofertę również odrzucili.
W 2005 roku Izrael wycofał się nawet ze Strefy Gazy, likwidując wszystkie osiedla, chcąc uwierzyć, że wybrany w wyborach rząd Hamasu, zamiast na niszczeniu naszego życia, zechce skupić się na poprawie bytu swoich obywateli.
Tak bardzo chcieliśmy w to wierzyć, że zignorowaliśmy wszelkie sygnały ostrzegawcze, pozwalając wielu mieszkańcom Strefy Gazy na wjazd do Izraela w celu podjęcia pracy, nauki czy korzystania ze specjalistycznej opieki medycznej.
Jednak to całe akcentowanie rozwoju gospodarczego i pozwolenia na pracę stanowiły element starannie przygotowanej mistyfikacji, którym później chwalili się przywódcy Hamasu, mającej uśpić czujność Izraelczyków i przekonać ich, że organizacja ta zamierza jedynie zająć się własnymi sprawami i żyć spokojnie u naszego boku, podczas gdy w rzeczywistości planowano coś zupełnie innego.
7 października 2023 roku 3000 przeszkolonych i uzbrojonych Palestyńczyków wtargnęło do Izraela ze Strefy Gazy. Znaczna część informacji wywiadowczych, na których się opierali, pochodziła od tych samych Palestyńczyków, których wpuszczaliśmy do Izraela na podstawie pozwoleń na pracę, naukę czy leczenie. Ci Palestyńczycy dokonali masakry. Dokonali grabieży. Dopuścili się aktów sadystycznego okrucieństwa, wykonywanych z radością. Czynów, których opisanie wciąż przerasta moją wrażliwość i wytrzymałość psychiczną. Wzięli Porwali na teren Gazy 251 zakładników: starszych mężczyzn i kobiety, matki, ojców, dzieci, niemowlęta. I nie dokonali tego tylko wyszkoleni bojownicy. Były wśród nich tysiące tak zwanych "zwykłych, »niewinnych« cywilnych Palestyńczyków", którzy z entuzjazmem przyłączyli się do tego szaleństwa obłąkańczej przemocy, dopuszczając się potwornych aktów okrucieństwa.
A kiedy Siły Obronne Izraela (IDF) wkroczyły do ​​Strefy Gazy – co było konieczne, by zagwarantować, że Palestyńczycy nigdy więcej nam tego nie zrobią – znalazły się w terenie całkowicie przystosowanym do prowadzenia działań wojennych. Z tunelami przeprowadzonymi i wejściami do nich pod każdym domem, meczetem, szpitalem i szkołą. Znalazły teren naszpikowany pułapkami, uniemożliwiającymi prowadzenie walki bez wyrządzenia ogromnych zniszczeń w Strefie Gazy. I to właśnie Hamas, ukrywający się w tunelach i w cywilnych ubraniach, tak to zaprojektował. Z taką rzeczywistością musieliśmy się zmierzyć.
Wiec nie próbujcie patrzeć na nas i sugerować, że "Izrael nigdy tak naprawdę nie chciał pokoju z Palestyną". Jeśli już, to chcieliśmy go aż nazbyt mocno. To my składaliśmy kolejne propozycje pokojowe. To my znosiliśmy nieustanną agresję.
Ale my nie pozwolimy jednak na naszą zagładę tylko po to, by przekonać was, że pragniemy pokoju.
Z pewnością też nie zgodzimy się na pokój na jakichkolwiek warunkach.
Niektórzy z was domagają się rozwiązania opartego na jednym państwie i udają, że dwa narody, związane z tą samą ziemią, lecz różniące się religią, wartościami, kulturą, językiem i historią, a przy tym nigdy nieżyjące w pokoju, nagle, magicznie zaczną współistnieć w zgodzie i harmonii, jeśli tylko znajdą się w granicach jednego państwa.
Szczerze mówiąc, zbyt często to wezwanie do utworzenia jednego państwa nie wynika z naiwności czy oderwania od rzeczywistości, lecz jest starannie zaplanowaną próbą odebrania Żydom prawa do samostanowienia i bycia wolnym narodem we własnym kraju.
My nie jesteśmy naiwni. My mamy za sobą tysiąclecia prześladowań i ucisku ze strony kolejnych narodów. My nie zamierzamy rezygnować z naszego jedynego państwa, by znów zdać się na łaskę innych.
My pragniemy pokoju i jesteśmy gotowi wiele poświęcić, by go osiągnąć, ale nie zrzekniemy się dla niego naszego państwa.
Teraz jest zatem kolej na was, Palestyńczycy, by odpowiedzieć na pytanie, nad którym, jak się zdaje, nie debatują żadne uniwersytety: kiedy tak naprawdę chcieliście pokoju z jedynym państwem żydowskim?

Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier

https://jewdicious.substack.com/p/an-israeli-takes-down-revisionist 

Share
Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode Cookies
Lav din egen hjemmeside gratis! Dette websted blev lavet med Webnode. Opret dit eget gratis i dag! Kom i gang