Czy Izrael kiedykolwiek pragnął pokoju z Palestyńczykami?
Czy Izrael kiedykolwiek pragnął pokoju z
Palestyńczykami?
Einat Wilf, Jewdicious
Izrael zawsze
pragnął pokoju. Naprawdę. I to wielokrotnie.
A jednak, od chwili, gdy Organizacja Narodów Zjednoczonych przegłosowała plan
podziału w 1947 roku, byliśmy nieustannie atakowani. Arabowie grozili użyciem
siły, by nie dopuścić do powstania państwa żydowskiego na jakiejkolwiek części
naszej ojczyzny – i groźbę tę zrealizowali.
Czego właściwie wymagał ten plan podziału? Czy stanowił on jakąś rażącą
niesprawiedliwość wobec Arabów? Nie. Większość żyznych ziem miała przypaść
przyszłemu państwu arabskiemu (palestyńskiemu), podczas gdy państwo żydowskie
miało ograniczyć się do trzech skrawków terytorium – ledwo ze sobą połączonych,
w większości jałowych i nienadających się pod uprawę.
A jednak Żydzi powiedzieli "tak". Arabowie natomiast powiedzieli "nie".
Najpierw zaatakowały nas palestyńskie bojówki arabskie, a w maju 1948 roku nastąpiła
inwazja wszystkich sąsiadujących z nami (i nie tylko) armii państw arabskich. I
to jest jedyny powód, dlaczego w wyniku tej wojny pojawił się problem uchodźców.
Jedyny powód.
Izrael zdołał przetrwać wojnę z 1948 roku i z radością żylibyśmy po prostu w
pokoju.
Warto pamiętać, że po zakończeniu wojny w 1948 roku Jordania zaanektowała
Zachodni Brzeg, a Egipt objął administrację nad Strefą Gazy. Nic – absolutnie
nic – nie stało na przeszkodzie, by utworzyć na tych terenach kolejne państwo
arabskie dla Palestyńczyków.
Jednak ani Jordania, ani Egipt tego nie zrobiły.
Zamiast tego wybrano kontynuowanie wojny z Izraelem, w wyniku której Izrael
przejął kontrolę nad Zachodnim Brzegiem i Strefą Gazy. To nie był wynik
agresywnego zagarnięcia ziemi. Stało się tak po tym, kiedy liczne armie
arabskie w maju 1967 roku ponownie nas otoczyły i oświadczyły: "To nasza szansa,
Arabowie, by zadać Izraelowi śmiertelny cios i doprowadzić do jego całkowitej
zagłady...".
Izrael wygrał tę wojnę w przeciągu sześciu dni, ale nawet wtedy
zaproponowaliśmy pokój, czyniąc z niej , jak z ironią zauważył Abba Eban,
"pierwszą w historii wojnę, po której nazajutrz zwycięzcy zabiegali o pokój, a
pokonani domagali się bezwarunkowej kapitulacji".
Jaka była zatem odpowiedź Arabów i Palestyńczyków na propozycję pokoju ze
strony Izraela?
"Żadnego pokoju z Izraelem, żadnego uznania Izraela, żadnych negocjacji z
Izraelem".
Mimo to wciąż mieliśmy nadzieję na pokój. W 1993 roku przystąpiliśmy do procesu
pokojowego z Oslo.
We wrześniu 2000 roku – w momencie, gdy wielu Izraelczyków, w tym ja, szczerze
wierzyło, że rozwiązanie oparte na dwóch państwach jest na wyciągnięcie ręki –
Palestyńczycy rozpoczęli drugą intifadę.
Przerodziła się ona w brutalną kampanię samobójczych zamachów bombowych, w
wyniku których ponad tysiąc Izraelczyków zostało rozerwanych na krwawe strzępy,
a tysiące innych okaleczono na całe życie.
Pomimo to, kiedy w grudniu 2000 roku prezydent Bill Clinton przedstawił
propozycję pokojową, która zakładała przekazanie Palestyńczykom całej Strefy
Gazy i 96% terytorium Zachodniego Brzegu wraz z wymianą ziem na odpowiednie
izraelskie obszary, likwidację osiedli, bezpieczne połączenie między tymi dwoma
terytoriami, oddanie większości Starego Miasta i arabskiej części Wschodniej
Jerozolimy jako palestyńskiej stolicy oraz zastąpienie izraelskiej wojsk na
Zachodnim Brzegu siłami międzynarodowymi, to właśnie Izrael powiedział "tak".
Nie było żadne j wymówki dla nie przyjęcia tej oferty przez Palestyńczyków.
Żadnej. Jednak Palestyńczycy pod wodzą Jasera Arafata ją odrzucili, wybierając
zamiast tego kontynuowanie samobójczych zamachów bombowych.
To doprowadziło ostatecznie do budowy bariery bezpieczeństwa oraz utworzenia
punktów kontrolnych i blokad drogowych na Zachodnim Brzegu, co , na szczęście,
położyło kres temu krwawemu terrorowi.
Można by pomyśleć, że wyciągnęliśmy z tego wnioski, ale w 2008 roku to był Izrael,
który ustami premiera Olmerta złożył kolejną propozycję pokojową. Zakładała ona
niemal całkowite wycofanie się Izraela z Zachodniego Brzegu przy wymianie prawie
pełnej rekompensacie zajętych gruntów, likwidację osiedli, utworzenie
połączenia ze Strefą Gazy oraz uznanie arabskiej części Wschodniej Jerozolimy
za stolicę Palestyny. Izrael był gotów zrzec się suwerenności nad całym Starym
Miastem, razem z najświętszym miejscem dla narodu żydowskiego, Wzgórzem
Świątynnym, które miało zostać objęte międzynarodowym zarządem powierniczym.
I ponownie nie było żadnego powodu do odrzucenia tej propozycji przez
Palestyńczyków. Żadnego. Jednak Palestyńczycy pod wodzą prezydenta Abbasa tę
ofertę również odrzucili.
W 2005 roku Izrael wycofał się nawet ze Strefy Gazy, likwidując wszystkie
osiedla, chcąc uwierzyć, że wybrany w wyborach rząd Hamasu, zamiast na
niszczeniu naszego życia, zechce skupić się na poprawie bytu swoich obywateli.
Tak bardzo chcieliśmy w to wierzyć, że zignorowaliśmy wszelkie sygnały
ostrzegawcze, pozwalając wielu mieszkańcom Strefy Gazy na wjazd do Izraela w
celu podjęcia pracy, nauki czy korzystania ze specjalistycznej opieki
medycznej.
Jednak to całe akcentowanie rozwoju gospodarczego i pozwolenia na pracę
stanowiły element starannie przygotowanej mistyfikacji, którym później chwalili
się przywódcy Hamasu, mającej uśpić czujność Izraelczyków i przekonać ich, że
organizacja ta zamierza jedynie zająć się własnymi sprawami i żyć spokojnie u
naszego boku, podczas gdy w rzeczywistości planowano coś zupełnie innego.
7 października 2023 roku 3000 przeszkolonych i uzbrojonych Palestyńczyków
wtargnęło do Izraela ze Strefy Gazy. Znaczna część informacji wywiadowczych, na
których się opierali, pochodziła od tych samych Palestyńczyków, których
wpuszczaliśmy do Izraela na podstawie pozwoleń na pracę, naukę czy leczenie. Ci
Palestyńczycy dokonali masakry. Dokonali grabieży. Dopuścili się aktów
sadystycznego okrucieństwa, wykonywanych z radością. Czynów, których opisanie
wciąż przerasta moją wrażliwość i wytrzymałość psychiczną. Wzięli Porwali na
teren Gazy 251 zakładników: starszych mężczyzn i kobiety, matki, ojców, dzieci,
niemowlęta. I nie dokonali tego tylko wyszkoleni bojownicy. Były wśród nich tysiące
tak zwanych "zwykłych, »niewinnych« cywilnych Palestyńczyków", którzy z
entuzjazmem przyłączyli się do tego szaleństwa obłąkańczej przemocy,
dopuszczając się potwornych aktów okrucieństwa.
A kiedy Siły Obronne Izraela (IDF) wkroczyły do Strefy Gazy – co było
konieczne, by zagwarantować, że Palestyńczycy nigdy więcej nam tego nie zrobią
– znalazły się w terenie całkowicie przystosowanym do prowadzenia działań
wojennych. Z tunelami przeprowadzonymi i wejściami do nich pod każdym domem,
meczetem, szpitalem i szkołą. Znalazły teren naszpikowany pułapkami,
uniemożliwiającymi prowadzenie walki bez wyrządzenia ogromnych zniszczeń w
Strefie Gazy. I to właśnie Hamas, ukrywający się w tunelach i w cywilnych
ubraniach, tak to zaprojektował. Z taką rzeczywistością musieliśmy się
zmierzyć.
Wiec nie próbujcie patrzeć na nas i sugerować, że "Izrael nigdy tak naprawdę
nie chciał pokoju z Palestyną". Jeśli już, to chcieliśmy go aż nazbyt mocno. To
my składaliśmy kolejne propozycje pokojowe. To my znosiliśmy nieustanną
agresję.
Ale my nie pozwolimy jednak na naszą zagładę tylko po to, by przekonać was, że
pragniemy pokoju.
Z pewnością też nie zgodzimy się na pokój na jakichkolwiek warunkach.
Niektórzy z was domagają się rozwiązania opartego na jednym państwie i udają,
że dwa narody, związane z tą samą ziemią, lecz różniące się religią,
wartościami, kulturą, językiem i historią, a przy tym nigdy nieżyjące w pokoju,
nagle, magicznie zaczną współistnieć w zgodzie i harmonii, jeśli tylko znajdą
się w granicach jednego państwa.
Szczerze mówiąc, zbyt często to wezwanie do utworzenia jednego państwa nie
wynika z naiwności czy oderwania od rzeczywistości, lecz jest starannie
zaplanowaną próbą odebrania Żydom prawa do samostanowienia i bycia wolnym
narodem we własnym kraju.
My nie jesteśmy naiwni. My mamy za sobą tysiąclecia prześladowań i ucisku ze
strony kolejnych narodów. My nie zamierzamy rezygnować z naszego jedynego
państwa, by znów zdać się na łaskę innych.
My pragniemy pokoju i jesteśmy gotowi wiele poświęcić, by go osiągnąć, ale nie
zrzekniemy się dla niego naszego państwa.
Teraz jest zatem kolej na was, Palestyńczycy, by odpowiedzieć na pytanie, nad
którym, jak się zdaje, nie debatują żadne uniwersytety: kiedy tak naprawdę
chcieliście pokoju z jedynym państwem żydowskim?
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier
https://jewdicious.substack.com/p/an-israeli-takes-down-revisionist