Czas powiedzieć prawdę
Czas powiedzieć prawdę
Einat Wilf, UN Watch Summit, Luty 2024
Czy krytykowanie Palestyńczyków jako najbardziej uciążliwych płaczków
świata, z fałszywym powodem i sytuacją, którą sami sobie sami załatwili, jest
rasistowskie? Założę się, że tak. Nie zdziwiłabym się, gdyby było to niezgodne
z prawem w niektórych krajach europejskich, ale i tak to zrobię, bo ktoś musi.
I zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie stracę kilku przyjaciół przez ten film,
ale to nic. Bez takich przyjaciół mogę się obejść.
Wszystko, co możemy zrobić, to mówić prawdę taką, jaką ją widzimy. To znaczy
taką, jaką ją naprawdę widzimy, a nie taką, jaką myślimy, że powinniśmy
widzieć. Najgorsze, co można zrobić, to widzieć prawdę i kłamać.
Uważam, że sprawa palestyńska to kłamstwo, kłamstwo mające na celu
wykorzystanie poczucia winy zachodnich liberałów, podobnie jak kłamstwo
islamofobii i kłamstwo mitycznej religii pokoju, której nikt nigdy nie widział
w praktyce.
Kiedyś byłam o wiele bardziej krytyczna wobec Izraela i wierzyłam, że istnieje
dość proste rozwiązanie dwupaństwowe, ponieważ wierzyłam, że Arabowie działają
w dobrej wierze.
Nadal chcę w to wierzyć, ale fakty mówią mi, że byłabym głupcem, gdybym w to
wierzyła, ponieważ widziałam, że każde ustępstwo Izraela spotyka się z kolejnymi
żądaniami i kolejnymi wymówkami, by nie negocjować.
Oni mogli mieć pokój już dziesięć razy, gdyby tylko chcieli, ale oni
nie chcą pokoju, oni chcą zwycięstwa i nie będą szczęśliwi, dopóki Izrael nie
zostanie zmieciony z mapy.
Członek Komitetu Centralnego Fatahu powiedział to niedawno w telewizji, ale,
jak powiedział, oni trzymają to dla siebie i opowiadają reszcie świata zupełnie
inną historię. I w ramach tej historii, fałszywe roszczenie o państwowość
Palestyny stoi obecnie na wokandzie Organizacji Narodów Zjednoczonych i
wszyscy czekamy, co z tego wyniknie.
Nie żeby to miało jakieś znaczenie, bo wbrew temu, co może wmawiać
wam palestyński mechanizm public relations, czyli zachodnie media, nie chodzi
tu o terytorium, a już na pewno nie chodzi tu o sprawiedliwość czy prawa
człowieka, bo społeczeństwa arabskie nie znają znaczenia tych słów.
Chodzi tu o nienawiść do Żydów, nakazaną przez Koran, głoszoną w meczetach i
nauczaną dzieciom w krajach arabskich dzień w dzień, pokolenie po pokoleniu. Bo
Arabowie nie nienawidzą Żydów z powodu Izraela. Oni nienawidzą Izrael z powodu
Żydów.
Sytuacja na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy jest taka, bo 45 lat temu kilka
krajów arabskich zaatakowało bez powodu Izrael, z przytłaczającą przewagą,
ponieważ był to kraj żydowski. Gdyby to nie był kraj żydowski, to nie
zaatakowaliby go. A oni zaatakowali z zamiarem wymazania go z mapy i
popełnienia ludobójstwa.
Ale oni ponieśli porażkę, bo Żydzi mieli w sobie nieco więcej
stali, niż Arabowie się spodziewali, I kogo to mogło zaskoczyć po tym, co oni
przeszli, wiedząc, jak reszta świata zareagowała na ich los?
Wielu Żydów mogło uciec przed nazistami, jeśliby mieli dokąd pójść. Ale inne
kraje nie chciały ich wpuścić.
Ówczesny mufti Jerozolimy był przyjacielem Hitlera i, będąc dobrym
muzułmaninem, popierał "ostateczne rozwiązanie" i miał plany dotyczące własnego
holokaustu na Bliskim Wschodzie, po wygraniu wojny przez nazistów.
Kto więc może winić Izraelczyków za to, że bronią się tak, jakby
naprawdę wiedzieli, że mają do czynienia z ludźmi, którym nie można ufać i
którzy nienawidzą ich na tyle, by chcieć ich wymordować jako naród?
Każdy inny w ich sytuacji zachowałby się tak samo. Ja bym tak zrobiła i nie
przepraszałbym za to.
Izrael jest otoczony wrogami. Pokój leży w jego interesie bardziej niż w
interesie kogokolwiek innego, dlatego ciągle idzie na ustępstwa.
Ale to nie leży w interesie palestyńskich przywódców.
Pokój to ostatnia rzecz, jakiej pragną. Oni muszą podtrzymywać istniejącą
sytuację. Oni muszą podtrzymywać gniew, niechęć i nienawiść swoich ludzi do
Żydów. Pokój by wszystko zrujnował. Bo oni nie będą szczęśliwi, dopóki Izrael
nie zostanie zmieciony z mapy, a Żydzi nie zostaną zepchnięci do morza.
Jeśli oni naprawdę wierzą, że to się stanie, to są oni szaleni. A
jeśli oni tak naprawdę w to nie wierzą, to są oni jeszcze bardziej szaleni
I wy wszyscy, dobroduszni zachodni liberałowie, wy którzy wciąż bijecie w bęben
dla biednych Palestyńczyków, współczuję wam, bo robicie to w dobrych
intencjach, a jesteście używani i wyzyskiwani, tak jak mieszkańcy Zachodniego
Brzegu i Strefy Gazy są wykorzystywani przez ludzi, którzy nie mają zamiaru
negocjować pokoju, bo kieruje nimi przede wszystkim prymitywna, irracjonalna
nienawiść religijna.
Kiedy protestujecie w obronie Palestyny, to musicie wiedzieć, że znajdziecie
się w towarzystwie ludzi nawołujących do gazowania Żydów.
Myślicie, że to przypadkowe? Tu macie do czynienia z czymś
wykraczającym poza politykę i rozsądek, z czymś naprawdę odrażającym, co wbija igłę
we wszystkie wasze wygodne lewicowo-prawicowe założenia, a wasza naiwność
podsyca to jak miech podsyca ogień.
Świat musi przestać udawać, że Palestyna to sprawiedliwość i prawa człowieka, i
powinien mieć moralną odwagę, by nazwać to po imieniu. By położyć kres tej
szaradzie, temu niekończącemu się tańcowi wokół nieistniejącego stołu
negocjacyjnego.
My musimy wyświadczyć Arabom wielką przysługę i powiedzieć im prawdę, której
tak bardzo potrzebują usłyszeć: że to ich nienawiść jest przyczyną ich nieszczęścia.
Oni stali się jej więźniami. Ona zdefiniowała ich tożsamość. I dopóki nie
znajdą oni sposobu, by usunąć tę brzydką plamę ze swoich serc, to będą oni na
zawsze do niej przykuci. I ani oni, ani ich dzieci nigdy nie będą wolni.
Czy to Arabska Wiosna czy nie Arabska Wiosna, ważny jest pokój.
Ile pokoleń zmarnowanej nienawiści, waszym zdaniem, będzie na to potrzebnych?
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier
https://www.facebook.com/watch/?v=1092368588575249&rdid=LXLFwtqJ4NvCMWNu