(4) ASZKELON

Czy mnie jeszcze pamiętasz?
(4) Aszkelon

Patrzysz na zdjęcia z ostatniego zlotu w Aszkelonie.
I znowu to durne pytanie: Żydzi polscy czy Żydzi z Polski?
Niby polscy, bo urodzili się w Polsce i porozumiewają się między sobą w języku polskim.
I w zasadzie tylko z Polski, bo oprócz młodzieńczych wspomnień i rodzinnych grobów za dużo z tą Polską wspólnego nie mają.
OK. Niektórzy mają. Czasami z własnej chęci, czasami bez.
Ty sam jesteś dla Duńczyków Polakiem, chociaż w Polsce bardzo by się z tego śmiali.
To prawie tak jak z „kundlami”, co dla „prawdziwych” Żydów są gojami a dla Polaków „prawdziwymi” Żydami.
Pamiętasz wizytę u tego bogobojnego rabina w Melbourne, z którym jesteś spowinowacony od strony ojca? Powiedziano ci, że byłoby lepiej pójść do niego bez Tiny, bo jej matka nie była żydówką i sytuacja w domu rabina mogłaby być bardzo niezręczna.
To była twoja pierwsza wizyta u twojej australijskiej rodziny i zrobiłeś to dla nich. Tina nigdy do tego nie wróciła, ale do dzisiaj masz uczucie, jakbyś ją zawiódł.

Czy pamiętasz twój Aszkelon?
To było przed twoim pierwszym bypassem.
Postanowiliście pojechać do Izraela i odwiedzić rodzinę Tiny. Tiny wujek Lolek z ciocią Azą mieli mieszkanie w Rishon le Zion, a ciotka Tiny, Mina, mieszkała w Tel Avivie.
Wujka Tiny odwiedziliście kilka razy w Niemczech, gdzie ciocia Aza, lekarka, pracowała w klinice gruźliczej. On zawsze żartował, że zrobił z nią umowę: "Jeżeli któreś z nas umrze w Niemczech, to ja ją zawiozę do Izraela!".
Los sobie z niego też zażartował. Ciocia Aza jeszcze żyje a on nie.

Mieliście mieszkać u wujka Tiny i powiedziałeś swojemu bratu, że bardzo jesteś ciekaw, jak się oni wyrobią z czterema dodatkowymi osobami.
Wasze wizyty w Niemczech były tylko po drodze nad Morze Śródziemne i z powrotem, a dziewczynki były jeszcze wtedy małe.
Tina coś słyszała o mającym się odbyć zlocie "młodych" Żydów z Polski w Izraelu, ale tylko jako ciekawostkę.U wuja i ciotki było nadspodziewanie dobrze. Nie wisieli za dużo na was i nie protestowali, jak chcieliście się wybrać bez nich nad morze niedaleko Rishon.
Tam na plaży Tina nawiązała rozmowę z dziewczyną ze Szwecji.
Okazało się, że ona taka sama szwedka jak wy Duńczycy.
A celem jej przyjazdu było spotkanie w Aszkelonie.
Tina się też zapaliła, ale tobie jak zwykle było z tego powodu bardzo wszystko jedno.

Potem pobyt u Tiny ciotki w Tel Avivie. Spotkanie z wujkiem Kubą, odwiedziny kuzynów w kibutzu i spęd rodzinny w Raananie u Tiny kuzynki Diny. Udało wam się „sprzedać” dziewczynki Dinie do Raanany i mogliście się wreszcie zabawić w turystów. Wycieczka na Masadę. Kąpiel w Morzu Martwym.
I ostatni gwóźdź programu — Jerozolima.
Góra Oliwna. Ściana Płaczu. Droga śladami Jośki Akrobatnika na Golgotę i półprzymknięte sklepy arabskie. Intifada intifadą a żyć trzeba. Przedostatni przystanek wycieczki to sklepy z pamiątkami.
Tina poszła kupować „ziemię świętą” dla swojej mamy, a ty tylko gapiłeś się na ten jarmark. Tina gdzieś zniknęła. Po jakimś czasie zacząłeś jej szukać i znalazłeś ją w piwnicy, gdzie jakiś Arab próbował jej wcisnąć kurtkę z niebieskiej skórki.
Zamiast ją ratować, kupiłeś jej tę kurtkę.
Widziałeś, że się jej bardzo podobała, ale ona oczywiście musiała się potem poskarżyć cioci Azie: „Ja mu mówię »uciekajmy!«, a on się zaczyna targować z tym Arabem!”
A ciotka: „Jakiego ty masz dobrego męża! Czy ty na niego zasłużyłaś?".
Tinę zatkało: „A czyja ty jesteś ciotka? Moja czy jego?”
Arab był bardzo elokwentny: „I have just bought this business today and you are my first customer! You will get a big luck because of it!” A niech ci będzie, tylko daj nam już spokój! 

Na ostatek Yad Vashem.
Robi wrażenie. Nawet na takim cyniku jak ty.
Tina od razu zoczyła grupkę ubraną w białe koszulki z napisem „Aszkelon” i zaczepiła przechodzącą obok was dziewczynę. Tak. Ona jest na zlocie w Aszkelonie.
I też pochodzi ze Szczecina! A w Szczecinie z tego rocznika to znała tylko Szurika Adelista.
Patrzyłeś na nią i nagle sobie uzmysłowiłeś, że stoi przed tobą siostra Nili!
„Ela, cholero! To już ludzi nie poznajesz?”
Ela w krzyk: „Ja muszę znaleźć Davida!” Pomieszało się dziewczynie czy co?
Ciągnie was do autobusu i krzyczy: „Dave! Come out!” Z autobusu wyłania się ...twój kuzyn ze Stanów, David!
Przyjechał do Aszkelonu z całą rodziną! Ten Arab miał dobrego nosa! Dwa dni w Aszkelonie. Z budynków hotelowych do plaży było niecałe sto metrów.
A Loni, Davida żonie, przejście tych stu metrów zajmowało do dwóch godzin!
Coraz to wpadała na jakąś znajomą twarz i zaczynały się wspomnienia!
Tina spotkała też jedną ze swoich koleżanek z Polski, która właśnie przyjechała do Izraela odwiedzić swojego wujka.
Na plaży, na ścieżkach, w jadalni, w pokojach. Te spotkania. Te rozmowy.
Śmiech, płacz, to rzucanie się na szyję! Radość ze spotkania po latach.
I smutek. Co ten czas zrobił z tymi ludźmi!

A ty czułeś się wyalienowany z rozentuzjazmowanego tłumu.
Po Bartoszewie nie byłeś nigdy na żydowskiej kolonii.
Nie mieszkałeś na Niebuszewie. No i byłeś ładne kilka lat starszy od nich.
Kogo tam znałeś? Oczywiście swoją rodzinę, Elę, koleżankę Tiny i ...Falkowicza, który chodził do tej samej budy co ty, tylko piętro wyżej. Było też kilka osób z Danii. Nawet znałeś z widzenia parę lekarzy. Właśnie kupili prywatną praktykę. Próbowałeś porozmawiać z Lizą, ale wyczułeś jakąś niewidzialną barierę. Może za wysokie progi na twoje nogi?
To tam wpisałeś się na listę REUNIONu. To tam z Szurika zrobili Szunka, ale pies gryzł. Oficjalna strona Aszkelonu to trochę rozrywki na estradzie.
Tylko po co ten Cyferblat ze Szwecji musiał wam zawracać głowę swoimi, ponad dwadzieścia lat liczącymi, animozjami?
Cześć mu i chwała za jego odważną i godną postawę w trakcie wypadków marcowych.
Do dziś powinniście być dumni z niego.
Ale ludzie! Czas się nie zatrzyma. Życie idzie dalej!

To był twój pierwszy i jedyny Aszkelon.
Pamiętasz, jak po powrocie powiedziałeś bratu, że spotkałeś w Izraelu Davida z rodziną?
Zgłupiałeś, bo on nie był tym zaskoczony. On o tym wiedział przed twoim wyjazdem do Izraela...

Alex Adelist
Listopad 2014

Piblished in "Plotkies"