Wybory w Izraelu
Jedna z izraelskich opinii na temat szans Netanjahu w nadchodzących w Izraelu wyborach:
WRAZ Z ZAWIESZENIEM BRONI, WOJNA W IRANIE STAJE SIĘ POLEM BITWY O GŁOSY
Sam Sokol i Joshua Davidovich, Times of Israel, 10.04.2026
Ogłoszenie przez
prezydenta USA Donalda Trumpa dwutygodniowego zawieszenia broni między Stanami
Zjednoczonymi a zmaltretowaną, ale wciąż buntowniczą Republiką Islamską zastopowało
irańskie pole bitwy.
Jednak przyniosło to odwrotny skutek na izraelskiej scenie politycznej, gdzie
liderzy partii, wkraczając w sezon wyborczy, starają się przekuć opinię
publiczną na korzyść własną lub swoich przeciwników.
W telewizyjnym orędziu w środę wieczorem premier Benjamin Netanjahu podkreślił,
że 39-dniowa wojna była sukcesem, który "podważył fundamenty" irańskiego
reżimu.
W swoim telewizyjnym przemówieniu lider opozycji Yair Lapid nazwał wojnę
"strategicznym fiaskiem" i "dyplomatyczną katastrofą na skalę, jakiej nigdy
wcześniej nie widziałem".
Były premier Naftali Bennett, uważany za najpotężniejszego rywala Netanjahu w
nadchodzących wyborach, był szybki do stwierdzenia, że sposób, w jaki premier
prowadził wojnę, naraził Izrael na atak "mściwego Iranu", który będzie jeszcze
bardziej zdeterminowany, by sięgnąć po broń nuklearną.
A Yair Golan, lider Demokratów, oskarżył premiera o zorganizowanie "jednej z
najpoważniejszych porażek strategicznych w historii Izraela".
Netanjahu "powiedział, że odniósł wielkie zwycięstwo i osiągnął wszystko, co
chciał", stwierdził ankieter Mitchell Barak z Keevoon Research Strategy &
Communications, "a wszyscy przedstawiciele opozycji stwierdzili, że to porażka.
Sezon wyborczy właśnie się zaczął".
Pierwsze sondaże telewizyjne, opublikowane dzień po zawieszeniu broni, wykazały
spadek poparcia dla Netanjahu i jego koalicjantów, przy czym większość
społeczeństwa sprzeciwia się zaprzestaniu walki. (Sondaże opinii publicznej w
Izraelu często okazywały się mało wiarygodne, ale dają pewne wyobrażenie o
nastrojach społecznych).
Kiedy wojna nabierała tempa na początku marca, wielu uważało, że Netanjahu
postrzega ją jako sposób na poprawę swojej pozycji wśród wyborców, z
Izraelczykami mającymi głosować w październiku, choć wybory mogą się odbyć
jeszcze wcześniej.
Wybory będą pierwszą od ataku z 7 października 2023 roku okazją, by Izraelczycy
mogli oddać głosy na swoich przywódców narodowych, a Netanjahu chciał podobno
wymazać z pamięci bałagan z bezpieczeństwem i wynikającą z niego izolację
dyplomatyczną, związana z wojną w Strefie Gazy.
Netanjahu miał nadzieję, że "narracja o zwycięstwie nad Iranem zwiększy szanse
premiera na reelekcję i odsunie uwagę od 7 października", postulowała osoba
związana z koalicja. Premier, jak podało to źródło informacji, powiedział, że
"zmiana reżimu [w Iranie] plus umowa [o normalizacji] z Arabia Saudyjska mogą
być wystarczające do zmiany gry".
Rzeczywiście, wojna nadal cieszy się dużą popularnością w Izraelu, pomimo
codziennych ataków rakietowych, które destabilizują życie i zabiły prawie
dwadzieścia osób.
W trakcie wojny przeciwnicy polityczni Netanjahu w znacznym stopniu wstrzymali
swoje ataki.
Jednak po zawieszeniu broni Netanjahu może się teraz spodziewać ostrej krytyki
ze strony przeciwników politycznych i powrotu masowych demonstracji
antyrządowych, w dużej mierze uciszonych przez wojnę, oraz niewdzięcznego
zadania przedstawienia wojny, która w zasadzie nie osiągnęła żadnego ze swoich
celów, jako zwycięstwa.
Przyznając, że Izrael wciąż "ma więcej celów" w Iranie, Netanjahu podkreślił w
tym tygodniu, że Jerozolima i Waszyngton razem "dramatycznie zmieniły oblicze
Bliskiego Wschodu na korzyść Izraela" i że wszelkie bagatelizowanie tych
osiągnięć wynika albo z ignorancji, albo z "ukrytych motywów".
Choć Netanjahu zdołał poważnie osłabić potencjał Iranu, jego siły zbrojne miały
zdolność do konsekwentnego ostrzału Izraela i państw arabskich oraz do
zamknięcia Cieśniny Ormuz dzięki wiarygodności swoich gróźb.
Choć osłabieni, wszyscy zbrojni poplecznicy Iranu nadal istnieją i są uzbrojeni
– a w przypadku Hezbollahu, nadal walczą, co wskazuje na fakt, że wojsko
przeceniło zniszczenia wyrządzone Hezbollahowi podczas ofensywy lądowej w
Libanie w 2024 roku.
Stwierdzenia o osiągnięciach Izraela w Iranie przypominały deklaracje Netanjahu
po 12-dniowej wojnie w czerwcu. Izrael usunął "dwa życiowe zagrożenia – groźbę
zniszczenia bronią jądrową i groźbę zniszczenia przez 20 000 pocisków
balistycznych" – powiedział on wówczas, wychwalając "historyczne zwycięstwo",
które "będzie trwać przez pokolenia".
Jednak niecałe osiem miesięcy później Izrael znowu walczył z Iranem, a irańskie
pociski balistyczne zmusiły większość społeczeństwa do ponownego zapoznania się
ze schronami przeciw bombowymi i ostrzeżeniami przed nalotowymi.
Chociaż ta runda walk zdołała dać Netanjahu pewną przewagę polityczną, stało
się to w dużej mierze kosztem jego naturalnych partnerów na prawicy. Na
początku obecnej wojny sondaże wyborcze wskazywały na ponowna zwyżkę jego
notowań, choć ponownie na koszt jego sojuszników.
Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że ta wojna mogła podważyć wszelkie punkty,
które dostał on w oczach opinii publicznej w czerwcu (wojna 12-dniowa z
Iranem).
W grudniu 25, sondaż przeprowadzony przez Jewish People Policy Institute
wykazał, że 28% respondentów uważało, że wojna czerwcowa przyniosła mniejsze
rezultaty, niż wcześniej sądzono.
Kiedy to samo pytanie zadano w marcu tego roku, 42% miało bardziej negatywny
pogląd na osiągnięcia wojny czerwcowej. I kiedy w grudniu 24% respondentów
stwierdziło, że z większym optymizmem patrzy na osiągnięcia wojny, to po
powrocie Izraela do walk w marcu tylko 13% stwierdziło, że uważa wojnę
czerwcową za bardziej udaną, niż wcześniej zakładali.
W chwili pisania tego tekstu zawieszenie broni nie trwało jeszcze dwa dni i
jest zdecydowanie za wcześnie, by w pełni zrozumieć, jak opinia publiczna
postrzega jego zakończenie, zakładając, że walki nie zostaną wznowione.
To, jak Izraelczycy odbierają decyzję Netanjahu o ponownym przystąpieniu do
walki z Iranem, może również zależeć od wyniku zbliżających się negocjacji
amerykańsko-irańskich w Islamabadzie, które mogą postawić Izrael w trudnej
sytuacji, przyznając Irańczykom ustępstwa, którym Jerozolima sprzeciwia się.
Trwające walki na północy z Hezbollahem i to, jak się one ostatecznie skończą,
również wpłyną na opinię wyborców o premierze.
Barak stwierdził również, że niemal całkowita zależność premiera od Trumpa w
kwestii wsparcia ofensyw wojskowych może ostatecznie wepchnąć Netanjahu w
politycznie skomplikowaną sytuację.
"Co się stanie, gdy Donald Trump powie:
Bibi, dwa razy zrobiłeś wszystko, co chciałeś w Gazie, w Libanie i w Iranie.
Odnieśliśmy wielkie zwycięstwo. A teraz zaprowadzę pokój na Bliskim Wschodzie i
powstanie, tak jak się zgodziłeś, państwo palestyńskie" – zapytał Barak.
Opozycja wcale nie czeka na rozwój sytuacji, atakując Netanjahu i próbując
przekształcić wojnę z politycznego atutu w jego słabość.
Skupienie się na liderze Likudu uwypukliło jednak, w jakim stopniu debata
polityczna i kampania wyborcza pozostają plebiscytem w sprawie Netanjahu, z
podzielona opozycja, niebędąca w stanie się zjednoczyć wokół wspólnego
kontrkandydata.
W efekcie Netanjahu "kandyduje bez kontrkandydata" – powiedział Barak. "On
kandyduje jako jedyny i najważniejszy przywódca. Ten, który odpowiada za
bezpieczeństwo, za ochronę Izraela i narodu żydowskiego".
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier
https://www.timesofisrael.com/as-ceasefire-halts-fighting-iran-war-becomes-a-battlefield-for-votes/