Wieczorny spacer
Wieczorny spacer
Robert Frost
Kiedy idę gdzie łąka
skoszona,
Ścięte roślin resztki,
Równe jak strzecha wilgocią zroszona,
Zajmują połowę ogrodowej ścieżki.
A gdy do ogrodu dochodzę
po chwili,
Ćwierkających ptaków cicha mowa
Nad plątaniną uwiędłych badyli
Smutniejsza jest niż jakiekolwiek słowa.
Przy murze stoi drzewo
bez liści.
A łyskający brązowawym blaskiem,
Zakłócony pewnie poprzez moje myśli,
Ostatni liść opada lekko z trzaskiem.
Ten spacer dalej mnie
już nie poniesie.
Więc zrywam blady błękit co lśni
Na ostatnim tutaj astry kwiecie,
By jeszcze raz go przynieść ci.
………………………………………….
A Late Walk
When
I go up through the mowing field,
The headless aftermath,
Smooth-laid like thatch with the heavy dew,
Half closes the garden path.
And
when I come to the garden ground,
The whir of sober birds
Up from the tangle of withered weeds
Is sadder than any words
A
tree beside the wall stands bare,
But a leaf that lingered brown,
Disturbed, I doubt not, by my thought,
Comes softly rattling down.
I
end not far from my going forth
By picking the faded blue
Of the last remaining aster flower
To carry again to you.