TROFEUM

2020-04-06

TROFEUM
(wersja polska)

Więc to Pani jest tą osobą, która interesuje się ocalonymi z Holokaustu i ich historiami...
Szkoda, że nie może Pani rozmawiać z moim ojcem. On mógłby Pani wiele powiedzieć. On był w obozie w Majdanku i był jednym z nielicznych, któremu udało się przeżyć.
Ale on nie jest już w stanie nic Pani powiedzieć, bo zmarł kilka lat temu.
A i tak mam wątpliwości czy on chciałby cokolwiek o tym powiedzieć. On nigdy o tych czasach nie mówił.
On wspomniał ten czas tylko jeden raz. I to wcale nie było przyjemnie.
Co on takiego powiedział? Nie. To nie było o tym, jak on przeżył.
Ale to, co powiedział wystarczyło żeby zrujnować dwa życia.
Tak, proszę Pani. Przeszłość czasami może być okrutna i może bardzo łatwo zrujnować przyszłość.
O co w tym wszystkim chodziło? Nie wiem, czy jestem w stanie opowiedzieć tę historię.
To jest nadal bolesne; chociaż to miało miejsce w zeszłym dziesięcioleciu.
Ta historia dotknęła boleśnie całą rodzinę.
Nigdy o tym nie mówiliśmy. Nawet w rodzinie.
Ale to miało też pośredni związek z wojną, okupacją i Holokaustem.
Historia zaczyna się całkiem normalnie. Od mojej córki Avy.
Ava była zawsze pogodnym dzieckiem. Wyglądało na to, że słońce świeciło jaśniej i dawało więcej ciepła wszędzie tam, gdzie się ona pokazała. Nikt nie mógł się oprzeć urokowi tego dziecka.
Nawet ci starzy, zrzędliwi Żydzi po drugiej stronie ulicy, u których nigdy nie można było zobaczyć na twarzy jakiegokolwiek śladu uśmiechu, zaczynali się zachowywać jak stado gdaczących radośnie kur, kiedy ona przechodziła obok nich.
No i oczywiście była ona oczkiem w głowie dziadka, czyli mojego ojca. Nawiasem mówiąc, dostała ona imię po starszej siostrze dziadka, która tej wojny nie przeżyła.
Ava była również bardzo inteligentnym dzieckiem i uczyła się wszystkiego z dziecinną łatwością. Liceum skończyła z drugą lokatą i została bez problemów przyjęta przez Penn State University. Zupełnie nieźle sobie tam radziła. Już na pierwszym roku była tam bardzo aktywna. Nie tylko w nauce, ale także w sporcie i w organizacjach młodzieżowych.
A potem poznała Henry'ego. On był też inteligentnym młodym człowiekiem. Ale zaczęło wyglądać tak, jakby Avę interesował tylko jeden temat. To, oczywiście, nie wpłynęło na jej studia. Z tym nie było problemu. Ale wszystkie inne rzeczy przestały ją nagle interesować. Nadal uczestniczyła w życiu uniwersyteckim, ale robiła to jakby bez przekonania i entuzjazmu. Wszystkie jej e-maile i listy były pełne Henry'ego. Henry to i Henry tamto. I mnóstwo zdjęć. Oczywiście prawie wszystkie z Henrym.
Na szczęście ta obsesja była wzajemna. Na następne Święta Dziękczynienia nie przyjechała do domu. Bo zaprosili ją rodzice Henry'ego! Oni także byli Avą zachwyceni. Szczególnie matka Henry'ego, która za swoich młodych czasów była aktywna w hipisowskim Flower Power. Nawet babcia Henry'ego od razu ją zaakceptowała. Co, według Henry'ego, nigdy się wcześniej nie zdarzyło!
Henry też nas odwiedził i mogliśmy wreszcie zobaczyć i osądzić ten ósmy cud świata w naturze. Henry, przystojny, wysoki blondyn z przeraźliwie niebieskimi oczami, okazał się bardzo sympatyczną osobą. Bezpośredni, uprzejmy, uśmiechnięty i zainteresowany prawie wszystkim. Żadnego udawania. Wszystko bardzo szczere i naturalne. Więc cała rodzina była Henrym zachwycona. Z wyjątkiem mojego ojca. Co on miał przeciwko Henry'emu? Ano to, że rodzina Henry'ego była z Niemiec!
Ava była całkowicie zdruzgotana. Ona nie mogła tego zrozumieć. Ava dobrze wiedziała, że z powodu Niemców jej dziadek stracił najbliższą rodzinę. Ale wszystkie te nieszczęścia były spowodowane przez nazistów! To było przecież tak dawno! Ponad sześćdziesiąt lat temu! Dlaczego dziadek nie może zaakceptować faktu, że Henry jest amerykańskim Niemcem, skoro Henry i jego rodzina zaakceptowali Avę jako amerykańską Żydówkę? Ile pokoleń ma przejść, aby wina przodków została wymazana? Ani ona, ani Henry nie widzieli powodu, dla którego opinia dziadka miała coś zmieniać. Ich stosunek nie uległ zmianie i był kontynuowany jakby nic się nie stało. Z wyjątkiem więzi miedzy Avą a dziadkiem, która stała się bardzo "luźna".
Przed następnym Świętem Dziękczynienia Ava poinformowała rodzinę, że przyjedzie do domu na rodzinne uroczystości razem z Henrym i że mają oni dla nas ważną wiadomość. Od razu zgadliśmy, o co chodzi, ale udawaliśmy, że nic nie wiemy.
Przy popołudniowym spotkaniu rodzinnym Ava zakomunikowała nam, że Henry się jej oświadczył i że oni są oficjalnie zaręczeni! Wszyscy zaczęli gratulować młodej parze, a Ava pokazała pierścionek zaręczynowy i specjalny prezent, który dostała od Henry'ego. Był to naszyjnik ze złotym wisiorkiem uformowanym na kształt dłoni, z małymi diamentami tworzącymi rodzaj oka umieszczonego ponad palcami uformowanymi z podobnych diamentów. Piękno tego wisiorka zachwyciło nas wszystkich.
Z wyjątkiem mojego ojca. Kiedy on zobaczył ten wisiorek, nagle zbladł, zachwiał miał za chwilę zemdleć. Bardzo się zaniepokoiliśmy, bo wyglądało to na atak serca. Ale ojciec, po kilku minutach na fotelu i po wypiciu szklanki wody, doszedł do siebie i zapytał Henry'ego, gdzie on kupił ten niezwykły klejnot i czy wie, skąd on pochodzi. Henry odpowiedział: "Tak, proszę Pana. To naprawdę niezwykła rzecz. I ma bardzo specjalną historię!". "Czy możesz nam tę historię opowiedzieć?", zapytał mój ojciec. "Z przyjemnością!", odpowiedział Henry.
Poprzedniego miesiąca jego babcia zaprosiła go do siebie. Kazała mu usiąść i słuchać uważnie, ponieważ ona chce mu opowiedzieć historię miłości jej i jego dziadka. Historia zaczęła się na początku lat trzydziestych. Jego babcia i dziadek chodzili ze sobą w ostatniej klasie gimnazjalnej i postanowili się pobrać zaraz po zakończeniu szkoły. Niestety, jego dziadek był w wieku poborowym i został wzięty do wojska i wysłany do innej części Niemiec. W ten sposób para straciła całkowicie kontakt. Ona była zdruzgotana, ale nie była w stanie go zapomnieć. Jego dziadek wybrał wojskową karierę i zobaczyli się ponownie dopiero w 1942 roku, kiedy to dziadek nagle pojawił się u niej. Dziadek dostał właśnie krótki urlop, po którym miał być wysłany razem ze swoją jednostką na front rosyjski, by walczyć z Bolszewikami. Dziadek powiedział jej, że myślał o niej przez cały czas ich rozłąki. Nie mógł do niej napisać, ponieważ nie znał jej adresu i nie mógł jej odwiedzić ze względu na swoją służbę wojskową. Wyglądało na to, że mimo długiego okresu niewidzenia ich uczucia pozostały takie same. Gdy zaczęli mówić o przyszłości dziadek powiedział, że jest bardzo rozczarowany Hitlerem i nazistami. "Te cholerne dranie powiedziały nam, że zbudują Wielkie Niemcy. Ja zaufałem im i robiłem wszystko, co trzeba wykonując rozkazy. Ale jedyne, co oni tym osiągną, będzie upadek narodu. Zabiłem wielu wrogów mojego kraju, bo uważałem to za konieczny przyczynek do budowy Wielkich Niemiec. Dzisiaj widzę, że wojna jest przegrana i że przyniesie ona naszemu narodowi klęskę i nieszczęście. To potrwa jeszcze kilka lat, ale tak się stanie. Jestem żołnierzem i spełnię swój obowiązek. Jadę do Rosji i szansa, że wrócę żywy, jest bardzo mała. Kocham cię, ale nie chcę, abyś została wdową. Jeśli wrócę, ożenię się z tobą". Wyjął coś z kieszeni i dał mojej babci. "Ten orientalny klejnot to jedyne trofeum, które zdobyłem w mojej frontowej służbie. Traktuj go jako moją obietnicę i prezent zaręczynowy. Jeśli wrócę i nadal go będziesz miała, będziemy razem przez resztę naszego życia".
Dziadek i babcia nie widzieli się przez następne trzy lata. On walczył w Rosji. Został tam ranny. Miał odmrożenia, a jego jednostka była ostatnią, która wyszła z okrążenia pod Stalingradem. Tak jak on przewidział, Niemcy przegrały wojnę. On jako oficer był internowany przez sześć miesięcy po zakończeniu wojny. Ona przez cały ten czas czekała na niego, pilnując jak oka w głowie podarowanego klejnotu, którego widok pomógł jej przetrwać trudne lata wojny i bombardowania aliantów. I wielka była jej radość, gdy się ponownie spotkali. Pobrali się tak szybko, jak to było możliwe. Ale on był już chory na duszy. Nie mógł znieść ludzi i warunków w powojennych Niemczech. W jakiś sposób udało im się wyemigrować do Ameryki, gdzie próbowali zapomnieć ten straszny czas. Dziadek nigdy nie doszedł do siebie. Ani fizycznie, ani psychicznie. Henry ma tylko mgliste wspomnienie o powściągliwym, nobliwym i staromodnym człowieku. Ale także obraz osoby, która była ciepła i troskliwa. Tylko w stosunku do Henry'ego. Bo matka Henry'ego powiedziała kiedyś, że osoba, którą ona widziała z Henrym, nie mogła być tą samą osobą, którą ona pamiętała z czasów swojego dzieciństwa. Dziadek umarł, kiedy Henry był jeszcze małym chłopcem. Ten wisiorek był babci jedyną pamiątką z lat ich młodości i miłości. Jedyną rzeczą, która miała dla niej jakieś znaczenie. Ale tego dnia jego babcia wyjęła klejnot z pudełka z biżuterią i dała mu mówiąc: "Ten wisiorek był najcenniejszą rzeczą w moim życiu. Ale teraz nadszedł czas żebyś ty podarował go dziewczynie swojego życia".
Wszystkich wzruszyła historia opowiedziana przez Henry'ego.
Mój ojciec zapytał chropawym głosem Avę, czy mógłby przyjrzeć się temu klejnotowi z bliska. Potem powiedział: "A ja opowiem wam inną historię. Jak wiecie, miałem starszą siostrę. Miała również na imię Ava. Ava była bardzo inteligentna. Pierwsza w rodzinie z dyplomem uniwersyteckim. Z tej okazji nasz ojciec zamówił w lokalnym sklepie jubilerskim specjalnie zaprojektowany wisiorek. Jubiler zwal to "Hamsa Pendant". Wisiorek został wykonany z 18-karatowego złota i z osadzonymi w nim, iskrzącymi diamencikami. Zlecenie wydane wykonawcy obejmowało także napis z imieniem Avy po hebrajsku, umieszczonym wewnątrz wisiorka. Niestety w posłanym opisie pominięto ostatnią literę "A" i złotnik zrozumiał, że chodzi o znaki żydowskiego miesiąca Av, jako miesiąc urodzenia czy coś w tym guście. Avie to nie przeszkadzało. Ona uwielbiała ten wisiorek i miała go zawsze na szyi. Również w dniu swojej śmierci. To było w 1940 roku. Późnym popołudniem staliśmy z Avą na podwórku naszego domu. Nagle usłyszeliśmy strzelaninę, a krótko potem jacyś ludzie przebiegli przez nasze podwórko. Potem pojawili się Niemcy. Od razu wiedzieli, że jesteśmy Żydami, bo mieliśmy opaski z gwiazdą Dawida. Młody, jasnowłosy oficer z przeraźliwie niebieskimi oczami spytał Avę łamaną polszczyzną, czy widziała tutaj jakichś bandytów. Ava odpowiedziała, że tu nie ma żadnych bandytów, tylko zwykli ludzie. Oficer warknął po niemiecku: "Kłamiesz. Ty żydowska świnio!" Na co Ava odpowiedziała w tym samym języku: "A Pan jest bardzo niewychowany". Oficer podszedł do Avy, wykręcił jej rękę, ściągnął z jej szyi ten zloty wisiorek i włożył go do kieszeni. Zaskoczona napaścią Ava krzyknęła po niemiecku: "I na dodatek złodziej!". Wtedy Niemiec wyjął pistolet i ją zastrzelił! "
Mój ojciec wziął wisiorek do ręki i ku zdziwieniu wszystkich otworzył go i pokazał nam wewnętrzny napis: dwie hebrajskie litery - אָב, - (AV).
A potem powiedział: "Mazel Tow! Moja wnuczka wychodzi za wnuka mordercy siostry swojego dziadka!".

Alex Wieseltier
Kwiecień 2020

Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode
Lav din egen hjemmeside gratis!