Stracona szansa?

09-04-2026

Stracona szansa czy uniknięta katastrofa?
Alex Stein, 26 marca 2026

Porozumienie o zawieszeniu broni między Izraelem a Jordanią z 1949 roku, które wyznaczyło Zieloną Linię (nazwa pochodzi od zielonego pisaka, którym została ona narysowana), było pierwszym formalnym podziałem terytorium miedzy Wschodem a Zachodem. Ten podział istnieje już tak długo, że łatwo zapomnieć, jak dziwna jest ta granica. Nie przebiega ona po linii prostej ani poprzez naturalne granice, i zostawia Izraelowi piętnastokilometrowy "pas" między Zachodnim Brzegiem a Morzem Śródziemnym. Dlaczego więc Izrael zgodził się na jej stworzenie?
Operacja Horev, która trwała od 22 grudnia 1948 do 7 stycznia 1949 roku, skutecznie wepchnęła Egipt do Strefy Gazy. Jordania, obawiając się, że to ona będzie następna w kolejce, poszła na dyplomację. Nieformalne negocjacje między Izraelem a Jordanią rozpoczęły się 26 grudnia, a formalne negocjacje rozpoczęły się na Rodos 4 marca 1949 roku. Negocjacje te zmierzyły się z problemami wynikającymi z długich, nienaturalnych, krętych linii frontu, dużych skupisk ludności żydowskiej i arabskiej, w tym uchodźców, w pobliżu linii frontu, obecności wojsk irackich w Samarii i wojsk egipskich wokół Betlejem, oraz ze skomplikowanymi kwestiami związanymi z podzieloną Jerozolimą i jej miejscami kultów.
Celem Izraela w negocjacjach było poszerzenie "pasa" poprzez zajęcie części zachodnich i północnych krańców Zachodniego Brzegu, które były okupowane przez wojska irackie. Król Jordanii Abdullah dążył natomiast do aneksji Zachodniego Brzegu i południowego Negevvu, a także Lodu, Ramli i Jaffy, i dodatkowo wymiany terytoriów w rejonie Jerozolimy.
Początkowo Jordania domagała się rozejmu w oparciu o ONZetowski plan podziału, podczas gdy Izrael dążył do utrzymania powojennego status quo, obejmującego południowy Negev i Ejlat, zdobyte 10 marca. Jordania domagała się również zachodnich rubieży Samarii, Salientu Latrun oraz swobody przemieszczania się między zachodnią Jerozolimą a Górą Skopus, cmentarzem żydowskim na Górze Oliwnej i Ścianą Płaczu. Ponieważ była to najtrudniejsza kwestia do rozwiązania, została ona odroczona do czasu podpisania porozumienia o zawieszeniu broni.
W trakcie rozmów Siły Obronne Izraela (IDF) miały gotowy plan podboju przynajmniej części Zachodniego Brzegu, znany jako operacja Szin-Taf-Szin. W pewnym momencie Izrael zagroził podbojem tego obszaru w ciągu 24 godzin, jeśli Jordania nie zgodzi się na jego oddanie drogą dyplomatyczną, ale wycofał się z tego z obawy przed reakcją Ameryki.
Ostatecznie obie strony sfinalizowały porozumienie na Rodos 3 kwietnia. Obie strony zgodziły się ograniczyć rozmieszczenie swoich sił do ​​głębokości sześciu mil po obu stronach Zielonej Linii, włącznie z Jerozolimą.
W sprawie Jerozolimy, pomimo wszelkich starań, nie osiągnięto porozumienia.
Do 1967 roku Izraelczycy nie mieli dostępu do Ściany Płaczu i Góry Skopus, Palestyńczykom zabroniono korzystania z drogi Jerozolima-Betlejem (Jordania zbudowała obwodnicę), a Salient Latrun został w rękach Jordanii (Izrael zbudował obwodnicę).
Co by było, gdyby Izrael podbił Zachodni Brzeg?
Niektórzy wyobrażają sobie, że rozwiązałoby to konflikt raz na zawsze .
Nie sposób tego przewidzieć, ale możemy przynajmniej wyobrazić sobie, jakie byłyby konsekwencje izraelskiego podboju. Dowodzący operacjami wojskowymi, Yigal Allon, rozsądnie zakładał, że "znaczna część" ludności Zachodniego Brzegu przeniosłaby się na wschód (czy to pod przymusem, czy z własnej woli). Przemieściliby się oni do Jordanii, która nawet dzisiaj w około 60% składa się z Palestyńczyków.
Exodus z Zachodniego Brzegu mógłby oficjalnie przekształcić Królestwo Haszymidzkie w Palestynę, tak jak to zawsze fantazjowała izraelska prawica.
Jeśliby się tak stało, jak wielu Palestyńczyków mieszkających tam pozostałoby w obozach dla uchodźców?
I czy rozwiązałoby to konflikt? Być może ten izraelski podbój Zachodniego Brzegu mógł przekształcić się w taką dynamikę jak Indie i Pakistan – w dwa walczące, ale związane ze sobą państwa, zrodzone z niepowodzeń brytyjskiego podziału kolonialnego.
Daleko byłoby temu do zagwarantowania pokoju, a wręcz przeciwnie – mogłoby to doprowadzić do jeszcze bardziej napiętej sytuacji, której izraelska kontrola nad Doliną Jordanu nie mogłaby zapobiec.
Jeśli problemem jest – jak sugeruje prawica – odwieczna wrogość Palestyńczyków wobec istnienia Izraela, to co rozwiązałoby istnienie państwa palestyńskiego po drugiej stronie Jordanu?
Jasne jest jednak, że Zielona Linia nie była ostatecznym słowem. Zarówno Izrael, jak i Jordania postrzegały ją jako tymczasowe rozwiązanie, które zapewniło wytchnienie przed kolejną rundą. Nikt przy zdrowych zmysłach nie uznałby za rozsądny ten sposób podziału ziemi jako trwałe porozumienie.
Dziś jednak Zielona Linia zyskała status swoistej świętości, jakby dosłownie została wyryta w ziemi.
Lewica się na nią przysięga, prawica dąży do jej wymazania, a ona sama pozostaje punktem odniesienia dla wszystkich międzynarodowych rezolucji. Mimo wszystkich jej wad, pozostaje ona obecnie jedyną realistyczną podstawą sprawiedliwej przyszłości dla Izraelczyków i Palestyńczyków.
Trudno sobie wyobrazić, jak to się może zmienić.

Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier

https://loveoftheland.substack.com/p/missed-opportunity-or-dodged-bullet-b41 

Share
Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode Cookies
Lav din egen hjemmeside gratis! Dette websted blev lavet med Webnode. Opret dit eget gratis i dag! Kom i gang