Stanowisko ONZ wobec Iranu

07-02-2026

"Stanowisko ONZ wobec Iranu jest haniebne i pokazuje, jak pokrętne są jej priorytety"
The European Conservative, Wywiad z dyrektorem UN Watch, Hillem Neuerem

Kiedy i dlaczego powstało UN Watch?
UN Watch powstało ponad trzy dekady temu, w 1993 roku. Jej założycielem był wybitny Amerykanin, Morris B. Abram, działacz na rzecz praw obywatelskich, który ściśle współpracował z Martinem Lutherem Kingiem i pomógł w opracowaniu rezolucji antyrasistowskiej przyjętej przez ONZ w latach 60. XX wieku. Jako ekspert ds. praw człowieka i stały przedstawiciel Stanów Zjednoczonych przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Genewie, dostrzegł on to, co nie funkcjonuje w ONZ i wpadł na pomysł utworzenia zewnętrznej, niezależnej grupy monitorującej tę organizację, by nie zaniechała ona swoich zasad i spełniała swój szlachetny cel, jakim jest zaangażowanie w powszechne prawa człowieka, w tym zwalczanie antysemityzmu i obwiniania Izraela, co ONZ często czyni. Taka jest historia i powód istnienia UN Watch.

Pomimo tego, co dzieje się w Iranie, zebranie się Rady Praw Człowieka ONZ (UNHRC) zajęło trzy tygodnie. Jak to możliwe, że taka bezczynność jest możliwa?
Stanowisko ONZ w sprawie Iranu jest haniebne z każdej perspektywy i pokazuje, jak pokrętne są jej priorytety. Wśród członków UNHRC znajdują się Katar, Chiny i Pakistan, państwa sprzymierzone z Islamską Republiką Iranu. Powodem spotkania 23 stycznia było to, że 21 państw demokratycznych, w tym Francja, Niemcy, Wielka Brytania i Japonia, podpisało petycję. Pytanie brzmi: dlaczego wszystkie te kraje zachodnie nie zrobiły tego wcześniej? Niestety, pokazuje to, że te kraje mają również inne priorytety, i to samo można powiedzieć o mediach takich jak BBC, które od dwóch lat są niezwykle zaniepokojone tym, co dzieje się w Strefie Gazy, ignorując tysiące ofiar śmiertelnych w Iranie.

W swoim tweecie zwrócił Pan uwagę, że 82 z 87 ekspertów ONZ ds. praw człowieka nie wypowiedziało się jeszcze na temat Iranu, ale jednocześnie zapowiedziano wizytę inspekcyjną w Europie w celu zbadania sytuacji mniejszości, mowy nienawiści itp. Czy ONZ bardziej przejmuje się ideologicznymi programami niż faktami?
Zdecydowanie tak. W ONZ istnieją dwie kategorie aktorów. Z jednej strony mamy państwa członkowskie, 193 kraje, które zajmują różne stanowiska w zależności od interesów politycznych swoich rządów, co jest zrozumiałe. I są też ci, którzy pracują dla ONZ, i tutaj mamy dwie inne kategorie. Ci pierwsi, którzy otrzymują pensję i odpowiadają przed panem Gutiérrezem i biurokracją ONZ. Tu panowała ogromna cisza, począwszy od Gutiérreza i jego szefa ds. praw człowieka, Austriaka Volkera Türka. A kiedy już zabrali głos, nie było to jako wystąpienie w Radzie Bezpieczeństwa, ale raczej poprzez słabe oświadczenia. Gutiérrez był horrendalny i wydaje się być częścią, a przynajmniej polega na sojuszu krajów antyzachodnich. Podczas wojny w Strefie Gazy w niektórych przypadkach legitymizował narrację Hamasu. Potępiał jego ataki, ale je do pewnego stopnia usprawiedliwiał.
Trzeba zrozumieć, że aby osiągnąć ważną pozycję w ONZ, trzeba bardzo uważać, kogo się potępia. Jeśli potępia się Izrael, potępia się kapitalizm i zaprasza się Gretę Thunberg, to będzie się bardzo popularnym, ponieważ krytykuje się Zachód i uszczęśliwia 120 krajów, Rosję i Chiny. Uszczęśliwia się również wielu zachodnich naukowców i intelektualistów. To dlatego nie krytykują oni Rosji, Chin ani Islamskiej Republiki Iranu. Jednak przerażające jest, jak słabi i milczący byli Gutiérrez i jego zespół.
Eksperci, których pan wymienił, z których tylko pięciu podpisało oświadczenia przeciwko represjom w Iranie, należą do tej drugiej kategorii: wolontariuszy. Ci eksperci są znani jako specjalni sprawozdawcy, a najsłynniejszą z nich jest Francesca Albanese, choć jest ich wielu. Niestety, wszyscy są mianowani przez Radę Praw Człowieka, a wybierani są ci, których głównym zainteresowaniem jest potępienie Zachodu, kolonializmu i kapitalizmu.

Czyli najważniejsze jest zatem przestrzeganie ideologii i promowanie jej narracji?
Tak, oni bardzo mocno trzymają się ideologii i narracji. Jeśli podążasz za tą narracją, zostaniesz wybrany, utrzymasz swoją pozycję i będziesz chroniony. System Narodów Zjednoczonych popiera tych ludzi.
Jeśli chodzi o Iran, to prawda jest odwrotna. To naród irański sprzeciwia się reżimowi islamskiemu;. Oni nie są białymi Europejczykami, lecz muzułmanami, a dyskurs ciemiężców i ciemiężonych nie ma tu zastosowania. To, co dzieje się w Iranie, burzy mrzonki tej ideologii.
Dlatego to jest bardzo wygodne dla tych ekspertów, dla BBC, a nawet dla grup takich jak Amnesty International, która w końcu zabrała głos, bo ignorowanie tej kwestii było zbyt żenujące.
Sprawdziłem profil dyrektorki Amnesty International, Agnès Callamard, kilka dni po rozpoczęciu powstania w Iranie. I tego było tam 16 tweetów i retweetów. Jej posty potępiały Izrael, popierały Francescę Albanese i broniły Egipcjanina uwięzionego w swoim kraju, który został uwolniony po przyznaniu mu obywatelstwa brytyjskiego. Później wykryto, że on mówił okropne rzeczy, na przykład, że nienawidzi policji, Brytyjczyków, białych ludzi, Żydów i że wszyscy powinni zostać zabici… A ona broniła go, przemilczając temat Iranu.
Wszystkie te rzeczy są częścią tej samej narracji i są ze sobą powiązane. Sama Callamard pełniła poprzednio funkcję specjalnego sprawozdawcy, a kiedy Stany Zjednoczone zabiły terrorystę Solejmaniego, potrzebowała ona zaledwie kilku godzin, by potępić atak jako naruszenie prawa międzynarodowego.
Teraz jednak, gdy reżim islamski zabija własnych obywateli, pozostaje ona milcząca.

Czy po skandalu związanym z UNRWA (Agencją Narodów Zjednoczonych ds. Pomocy Uchodźcom Palestyńskim na Bliskim Wschodzie) i jej współpracą z Hamasem, ONZ wprowadziło jakieś zmiany w tej organizacji?
Ta sprawa jest skandaliczna i żadna inna agencja ONZ nie miała tylu setek terrorystów albo zwolenników terroryzmu dla niej pracujących. Spośród 13 000 pracowników UNRWA – 13 000! – w Strefie Gazy, Libanie i Jordanii 99% to Palestyńczycy, a mniej niż 1% to internacjonalni pracownicy: Niemcy, Szwedzi, Amerykanie itd.
Ci ostatni są jej zewnętrznym[M1] wizerunkiem i to oni zgarniają pieniądze, ale gdy pyta się ich o obecność wśród nich członków Hamasu, mają oni dwie odpowiedzi. Pierwsza jest taka, że nie wiedzieli i że jak tylko zostaną im przedstawione dowody, to się nimi zajmą się. To nieprawda, ponieważ od dziesięciu lat sporządzamy o tym raporty, a oni nie wykazali nimi żadnego zainteresowania. A w drugiej przyznają obecności ludzi z Hamasu, ponieważ są oni częścią społeczeństwa palestyńskiego, a Hamas jest jedną z głównych frakcji.
Nic z tym nie robią, bo to ich nie obchodzi i nigdy ich to wcale nie obchodziło. Na przykład, w naszym raporcie z zeszłego roku zidentyfikowaliśmy liderów związku nauczycieli w Strefie Gazy i Libanie jako liderów Hamasu, która sama jest uznana za organizację terrorystyczną. Ale wygląda na to, że wszyscy, z wyjątkiem ONZ, o tym wiedzieli.

Wszystko to szkodzi reputacji i wizerunkowi ONZ, i nawet Donald Trump kilkakrotnie mówił o wycofaniu sie z organizacji. Czy jest jakiś sposób, aby Organizacja Narodów Zjednoczonych znów stała się warta swojej nazwy?
ONZ jest w bardzo złym stanie i niestety nie wydaje się, by miało się to zmienić, mimo że wszystkie kraje europejskie nadal ją popierają. Trump tworzy "Radę Pokoju" i być może ta kiedyś, ale nie szybko, zastąpi ONZ.
ONZ istnieje i posiada wpływy, a my musimy dopilnować, aby nasze rządy zrobiły wszystko, co w ich mocy, by ONZ stała się miejscem mniej szkodliwym i bardziej podobnym do tego, czy powinna być.

Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier

https://europeanconservative.com/articles/interviews/the-uns-position-on-iran-is-shameful-and-shows-how-twisted-its-priorities-are-un-watch-director-hillel-neuer/ 

Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode Cookies
Lav din egen hjemmeside gratis! Dette websted blev lavet med Webnode. Opret dit eget gratis i dag! Kom i gang