Przebudzenie?
PRZEBUDZENIE?
Melissa Steinberg Brodzki
Przez większość
mojego życia bycie Żydówką było tylko anatomią.
Siedziało we mnie jak kolor oczu. Jak rozmiar buta.
Niezauważalny fakt, który niczego ode mnie nie wymagał.
Nie wymagał pielęgnacji. Nie wymagał rytuału ani rozliczenia.
Po prostu… był.
Nie polerowałam go. Nie używałam.
Bez wahania odpuściłam sobie szkółkę niedzielną. Szkoła hebrajska wydawała mi
się dodatkową pracą domową, więc z niej
zrezygnowałem. Nie zapalałam świec w piątkowe wieczory.
Nie czułam się przyciągana do czegoś, co nigdy tak naprawdę mnie nie cisnęło.
Żydowskość żyła we mnie delikatnie, niemal niewidocznie.
Czułam się komfortowo w asymilacji.
Na tyle komfortowo, by tego nie pamiętać.
Aż 7 października… to coś się we mnie otworzyło.
Coś we mnie nagle się zrobiło się stare. Nie delikatnie, a gwałtownie.
Jakby moja dusza została przeciągnięta przez oceany wieków i ponownie wciśnięta
się we mnie, bez tchu i obciążona tym, co z sobą przyniosła. Bo nie wróciła
sama. Przyniosła ze sobą przeszłość.
Od tamtej pory poznawanie boli. Świadomość boli.
Boli mnie to, co było i to co będzie.
Kiedy wdycham, czuję smak pustynnego piasku i tułaczki.
Kiedy wydycham, czuję żar zim, których nie przeżyłam.
Swąd. Rozbite szyby. Zatłoczone pociągi.
Historia przestała być czymś, o czym czytałam.
Stała się czymś, co tkwi w moich kościach.
Z dnia na dzień rozmiar buta przestał mieć znaczenie.
Ale mój stosunek tak.
Obudziłam się jako Żydówka.
Ta Żydówka, której krew pamięta ziemię, której moje stopy nigdy nie dotknęły.
Ta Żydówka, która płacze za wioskami, przez które nigdy nie przeszła i chce bronić
dom, którego nigdy nie widziała.
A jednak, w jakiś sposób, ja to wiem.
To jest dziwna, niewzruszona prawda tego dziedzictwa.
Nie musisz stać na tej ziemi, żeby poczuć swoje korzenie.
Moje ciało żyje tutaj, ale mój duch zawsze znał tamto miejsce.
Płakałam za twarzami, których nigdy nie widziałam i opłakiwałam je jak własną
rodzinę.
Modliłam się za zakładników, których nie znałam, i szlochałam widząc na ekranie
ich powrót.
Moje serce krwawiło i goiło się w tym samym rytmie.
Nikt nie może mi powiedzieć, że to nas nie łączy.
Wszystkie nasze piętnaście milionów.
Myśleliśmy, że po prostu żyjemy naszym życiem.
Zapomnieliśmy, że jesteśmy strażnikami bardzo starego zarzewia.
Ale kiedy wicher na nie powiał, nie weszliśmy w ciemność.
Pamiętaliśmy. Powstaliśmy. Jarzyliśmy się jaśniej.
Am Yisrael Chai.
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier