POLSKI JĘZYK – POLSKA MOWA?

Zawsze nabijam się ze znajomego Duńczyka, jak powtarza za swoją polską żoną: „W Szczepczyszynie ksiąc bździ w świnie". On jest bardzo zainteresowany polskim, ale nie może zrozumieć dlaczego „nieboszczyk” to nie to, co sika z nieba, a „deszczyk” to nie ten, co leży między deskami.
Próbowałem go nauczyć polskiej gramatyki, ale się okazało, że sam jestem z nią na bakier.
Pani Mielczarek pewnie by się popłakała, a panią Borkowską to by pewnie szlag trafił.
No bo co ja pamiętam z tej gramatyki?
Nie mówię nic o jakimś tam czasie przeszłym niedokonanym czy innych imiesłowach.
Prosta odmiana rzeczownika:
Kto? Co? Ja
Kogo? Czego ? Mnie(?)
Komu? Czemu? Mnie(?)
Kim? Czym? Mną(?)
O kim? O czym? O mnie(?)
O ja!(?)
Kto mnie i kogo?! I kto są ci, co mną?
I coś tu kurcze brakuje, bo jest podobno siedem przypadków!
I jak się one zwą? Mianownik, Celownik, Biernik, Wołacz...a gdzie reszta?
A co z odmianą czasowników?
Jajem (a nie czym innym?)
Tyjesz (weź na wstrzymanie!)
On je (jaki on i jakie je?!)
Myjemy (brudni czy co?)
Wyjecie (cicho tam!)
Oni ją(?!) jedzą(?!)
Niech to szlag trafi!
Całe szczęście, że na FB mogę się tłumaczyć duńską klawiaturą. Za to teksty mogą być głupio-cwane i z podtekstem, który czasami tylko amhu typu Kuba może kapnąć. A rzucając klejnoty prozy i wiersza przed nierogaciznę można mieć satysfakcję bycia takim małym (ja) Tamwim co piszę.


Alex Wieseltier

December 2018

(Published on FZP December 2018)