Nie wojna Ameryki?
Iran - Nie
wojna Ameryki?
Haviv Rettig Gur
Wojna z Iranem to w pewnym sensie dwie wojny
w dwóch różnych kontekstach strategicznych, a interesy Izraela i Ameryki
idealnie się pokrywają. Ale może nadejść moment, w którym one przestaną się
pokrywać.
Kiedy Trump mówił o zmianie reżimu, to nie miał na myśli demokracji. To nie są
czasy George W. Busha. Neokonserwatyści
nie powrócili do władzy.
Myślę, że Trump myśli rozwiązaniu podobnym do Wenezueli. Trump nie zmienił
reżimu w Wenezueli. Pozbył się jedynie problematycznego człowieka będącego tam
u wladzy. On chce się pozbyć tych części reżimu, które nie chcą/nie potrafią
współpracować z Ameryką, a które stały się chińską bazą wypadową.
To samo z reżimem w Iranie. To nadal może być infrastruktura
Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, ale musi być zorientowana na Zachód,
nie być antyamerykańska, jeśli nie wręcz proamerykańska, i nie ma być już na
chińskiej orbicie. Tego właśnie Trump potrzebuje. I jeśli oni będą mogli mu to
zapewnić, to on powstrzyma wojnę.
Może nadejść moment, kiedy Ameryka będzie chciała powstrzymać wojnę, a Izrael
powie: "Hej, oni dalej istnieją. Co robisz? To jest moment, kiedy musisz ich wykończyć.
Ich wykończenie to o wiele bardziej skomplikowana sprawa, która może wywołać
chaos, z którego Ameryka może nie widzieć wyjścia. Nadejdzie moment, w którym
te dwie różne płaszczyzny, te dwie różne areny, na których działają ci dwaj
aktorzy, przestaną się na siebie nakładać. A wtedy ludzie zobaczą, że
rzeczywiście toczy się amerykańska wojna o amerykańskie interesy i izraelska
wojna o izraelskie interesy.
Ci, którzy twierdzą, że Ameryka nie zaczęłaby tę wojnę, gdyby izraelski ogon
nie merdał amerykańskim psem, nie mają zbytniego szacunku dla Ameryki i nie są tak
naprawdę zorientowani w poważnych kwestiach amerykańskiej polityki
zagranicznej. To tylko ich lokalne uprzedzenia polityczne przeniesione na scenę
polityki zagranicznej.
Jeśli się daje nabrać na te teorie spiskowe, to nie można przewidzieć
tego, co się wydarzy. Nie będzie się rozumiało, dlaczego Ameryka bombarduje
jedne obiekty, a Izrael bombarduje zupełnie coś innego. Nic z tego nie będzie miało
sensu.
Problem z obsesją na punkcie Żydów, problem z myśleniem, że Izrael
naciągnął Amerykę do walki z Iranem i że nie miało to nic wspólnego z żadnym z
celów bezpieczeństwa narodowego Ameryki, polega na tym, że jeśli się nie
potrafi zrozumieć, co się dzieje, bo jest się zbyt zajętym polityką obwiniania,
polityką spisku, to nie jest się już w stanie myśleć w kategoriach rozliczalności,
odpowiedzialności, sprawczości.
To jest polityka amerykańska. Widzimy ją na lewicy i widzimy ją na prawicy.
To jest amerykańska, bardzo bliskowschodnia polityka.
Jednym z powodów, dla których kraje Bliskiego Wschodu, wiele z nich, tak podupadłych,
tak zacofanych, są niezdolne do funkcjonowania jako spójne, poważne i
kompetentne państwa, jest to, że ich polityczna maksyma mówi, że onej nigdy nie
są niczemu winne, więc nie muszą niczego naprawiać. To wszystko zrobili im ci
inni.
Wielkie globalne spiski, często zakodowane jako żydowskie, spowodowały ich
nędzną sytuację. To sposób rządzenia, który gwarantuje upadek.
Żydzi nie spiskowali, a Izrael nie wciągnął Ameryki w tę wojnę przez aferę
Epsteina.
Myślenie w ten sposób ogłupia i sprawia, że jest się mniej zdolnym do
zrozumienia i do poważnego podejścia do tego, co dzieje się na arenie
międzynarodowej.
Nie zniósłbym myśli, że Ameryka zmierza w tym kierunku.
Polskie tłumaczenie i kompilacja Alex Wieseltier