MIENIE BEZSPADKOWE 2

2020-08-02

MIENIE BEZSPADKOWE

Raz pisałem na ten temat. I wydawało mi się, że jużdo tego tematu nie wrócę. Mienie bezspadkowe to był wymysł kogoś, kto albo nie znał obowiązujących przepisów prawnych, albo próbował zrobić na tym interes, albo chciał po prostu "dołożyć" Polsce i Polakom, albo i jedno i drugie i trzecie. W większości krajów na świecie, mienie pozostałe po osobie nieposiadającej spadkobierców przechodzi na własność państwa, którego osoba była obywatelem. Koniec. Kropka. Poruszany problem niedobitków Holokaustu, którzy byli obywatelami II RP, niemogących udowodnić z tego czy innego powodu praw spadkowych i żyjących na pograniczu ubóstwa proponowałem załatwić polskim 500+.
I tu się pomyliłem po raz pierwszy. Bo takie ustawodawstwo istnieje od roku 2014. Tyle tylko, że dotyczy ono nie tylko żydowskich ofiar Holokaustu, ale wszystkich polskich ofiar wojennych. Nie wchodzę w to, jak to prawo jest egzekwowane i czy znajomość tego prawa została odpowiednio rozpowszechniona w mediach światowych jako dowód dobrej woli polskiego państwa. Można by powiedzieć, że jedynym błędem Polski był brak powiazania ustaw z 2014 roku z Deklaracją Terezińską i sprawą mienia bezspadkowego. A nie zrobiono tego najprawdopodobniej dlatego, że rząd obawiał się wrzasków "patriotów" o padaniu na kolana przed światowym żydostwem. Sprawa mienia bez spadkowego powinna była umrzeć śmiercią naturalną.
I tu się pomyliłem po raz drugi. Sprawa nie tylko się nie kończy, ale zaczyna się jątrzyć coraz bardziej. Ze zdumienie stwierdziłem, że sprawa amerykańskiej uchwały 447, która dotyczy (udokumentowanych) roszczeń obywateli amerykańskich, rozszerzonych o te osoby, które po zakończeniu wojny nie były jeszcze obywatelami amerykańskimi, została uznana przez niektóre koła żydowskie za potwierdzenie ich żądań rekompensaty za żydowskie mienie bezspadkowe, a przez niektórych polskich "patriotów", jako międzynarodowy żydowski spisek przeciwko Polsce.
Ostatnio swoją cegiełkę dołożyła do tej sprawy Brytyjska Izba Lordów, gdzie "członkowie wyższej izby ustawodawczej Wielkiej Brytanii wyrazili zaniepokojenie stałym sprzeciwem polskiego rządu wobec zwrotu mienia zajętego podczas nazistowskiego Holokaustu".
Abstrahując od zagadnienia, jakie prawo mają Brytyjczycy do oceniania postępowania innych nacji, w świetle braku jakichkolwiek prób rekompensaty wobec swojej wielosetletniej gospodarki rabunkowej w krajach przez siebie opanowanych, zastanawiające jest, dlaczego właśnie ten temat jest tak namiętnie wałkowany.
Polska po wojnie była kompletnie zrujnowana. Miliony ludzi zostało przesiedlonych z obszarów, które Polsce zabrano, na obszary gdzie wyrzucono ludność niemiecka. Polska została pozbawiona rekompensaty za niemieckie zniszczenia, bo tym się zajął jej "wielki brat", który w jej imieniu zabrał wszystko, co się dało. Mówienie o jakichś miliardowych polskich rekompensatach ponad 70 lat po tych strasznych zajściach jest po prostu bzdurą.
Dlaczego więc z góry przegrana sprawa jest w dalszym ciągu kontynuowana?
Szkopuł w tym, że mienie bezspadkowe, aczkolwiek mocno akcentowane, jest tylko cząstką generalnego problemu. Ogólnie rzecz biorąc chodzi o to, że sprawa statusu majątkowego w Polsce powojennej nie została do końca załatwiona. Nowy powojenny reżim "przejął" na własność większość majątku krajowego. "Upaństwowiono" wszystkie majątki powyżej pewnej wartości. Posiadłości ziemskie, zakłady przemysłowe i co tylko miało jakąś dużą wartość przeszło na własność państwa. Prawo własności prywatnej zostało drastycznie ograniczone. Wieś dostała ochłapy, znane pod nazwą reformy rolnej, gdzie dominującą rolę miały odgrywać wspólnie posiadane "spółdzielnie produkcyjne" i państwowe gospodarstwa rolne. Resztę ludności zadowolono możliwością przejęcia "bezpańskich" zagród, domów i mieszkań, gdzie w wielu przypadkach prawo własności jest do dzisiaj trochę przymglone. "Prywatyzacja" rozpoczęta w III RP problemu, jak dotychczas nie rozwiązała, a w niektórych przypadkach nawet zaogniła. Roszczenia o "mienie pożydowskie" to tylko część problemu. Bo co z prawami potomków właścicieli ziemskich, wywłaszczonych przez komunistyczny reżim? Czy ziemię przekazaną przez reformę rolną należy zwrócić potomkom "prawowitych właścicieli"?
Wygląda na to, że decydenci III RP "zapomnieli" przez wszystkie te lata nie tylko o rozliczeniu się z "dekomunizacji", ale również o rozliczeniu się z powojennym, reżimowym bezprawiem. Dopóki ten problem nie będzie prawnie uregulowany, dopóty Polska będzie miała z tym problemy i wewnętrzne i na arenie światowej. 

Alex Wieseltier
Sierpień 2020

Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode
Lav din egen hjemmeside gratis!