Izraelski Rozrachunek Żydowskiej Kolaboracji z Nazistami

2020-05-23

Izraelski Rozrachunek Żydowskiej Kolaboracji z Nazistami
Artykuł, który jest oparty na książce Dana Porata, dotyczącej powyższego tematu, był przez krótką chwile dostępny na FŻP w wersji angielskiej, ale w trakcie tłumaczenia znikł. Mimo to zdecydowałem się zamieści to tłumaczenie, bo uważam, że na tym Forum jesteśmy w stanie mówić o wszystkim, co związane jest z żydowskimi losami w czasie wojny. Także tymi mało chwalebnymi.

Bezpośrednio po II wojnie światowej kwestia żydowskiej współpracy z nazistami była dosyć głośna. Żydowscy więźniowie obozów koncentracyjnych zabrali się nie tylko za Niemców, ale także za Żydów, którzy im służyli.
Żydowscy żołnierze armii alianckich osobiście zabijali żydowskich kolaborantów. Nowe państwo żydowskie postanowiło postawić przed sądem żydowskich współpracowników nazizmu. Ustawa o karaniu nazistów i nazistowskich kolaborantów, uchwalona przez Kneset w 1950 roku, zainaugurowała to, co stało się znane jako procesy kapo, które miały trwać następne dwadzieścia dwa lata.
W pierwszej fazie [sierpień 1950 - styczeń 1952 oskarżeni kolaboranci byli traktowani bezkompromisowo. Izraelscy ustawodawcy i prokuratorzy gorliwie dążyli do zemsty na tych Żydach, których uważali za nazistowskich wspólników w ich zbrodniach przeciwko europejskim Żydom.
W drugiej fazie (luty 1952-1957) funkcjonariusze (Judenratów i żydowskiej policji) byli sądzeni nie jako naziści, ale jako żydowscy kolaboranci nazistów.
Eliyahu Dobkin (jeden z sygnatariuszy deklaracji niepodległości) powiedział, że w obozach (koncentracyjnych) miała miejsce negatywna selekcja, w wyniku której najgorsi ludzie przeżyli, a najlepsi zginęli.
W przeciwieństwie do Dobkina David Ben-Gurion nie czuł potrzeby przepraszania za działania żydowskich kolaborantów. Pod koniec 1942 roku (Ben Gurion) dowiedział się od Stanisława Kota, członka polskiego rządu na uchodźstwie, że rząd unikał nagłaśniania roli żydowskich policjantów w wysyłaniu Żydów na śmierć, w obawie przed skutkami takich wiadomości. W odpowiedzi na ten raport Ben-Gurion, który rzadko rozmawiał na temat żydowskiej kolaboracji, stwierdził, że naród żydowski nie różni się niczym od żadnego innego narodu. I powiedział, że podobnie jak inne narody, Żydzi mieli swoich "Quislingów i drani". Ben-Gurion zaakceptował fakt, że w każdym społeczeństwie występują różne reakcji na represje, z kolaboracją włącznie.
Podczas spotkania intelektualistów w 1951 roku debatowano na temat właściwego postępowania z oskarżanymi kolaborantami. Niektórzy uczestnicy argumentowali, że jeżeli Żydzi nie ukarzą swoich przestępców, to jak można oczekiwać, że inne narody będą wymierzać sprawiedliwość swoim przestępcom.
Następnym rozdziałem był proces Hirscha Berenblata, z roku 1963, a wśród oskarżycieli byli żydowscy antynazistowscy bojownicy David i Aryeh Liver. Sędzia Haim Ehrlich zapytał świadka: "Co by się stało, gdyby wszyscy Żydzi zdecydowali, że nikt nie przyjmie stanowiska w Judenracie lub gdyby Judenrat został zlikwidowany?" "Wierzę, że Niemcy nie byliby w stanie sami przeprowadzić takiego wyniszczenia, którego się dopuścili. Nie sądzę, żeby to było możliwe" - powiedział Aryeh, powtarzając ocenę Hanny Arendt, że chaos w pozbawionej kierownictwa społeczności żydowskiej spowodowałby w rezultacie mniejszą ilość ofiar. Pomijając pytanie, czy Niemcy mogliby osiągnąć swój cel bez żydowskiej współpracy, dodał on także moralny argument: "Wiedziałem jedno: że nie powinniśmy wykonywać niemieckiej roboty za Niemców".
Oskarżony Julius Siegel popełniał czyny niewymagane przez niemieckich szefów: "19 lipca 1946 roku Siegel złożył końcowe oświadczenie, w którym przyznał się do przestępstwa, mówiąc o sobie w trzeciej osobie: "On bil Żydów, i to nie tylko wtedy, gdy Niemcy patrzyli. On szczerze tego żałuje".
Pouczający jest także proces Luby Gritzmacher (1972), ostatniego z procesów żydowskich funkcjonariuszy (obozowych). Izraelscy sędziowie po wysłuchaniu zeznań o jej okrucieństwie wobec żydowskich więźniów, wydali następujący werdykt: "W swoim orzeczeniu sędziowie stwierdzili, że »gdy mówimy o oskarżonych, którzy sami byli prześladowani... nie możemy, biorąc pod uwagę ten aspekt, zignorować z drugiej strony inne rozważania, a mianowicie to, że oskarżeni wykorzystywali swój specjalny status w obozie do okrutnego traktowania swoich pobratymców i innych«. Status prześladowanego, jak wyjaśnił sąd, nie daje ofiarom prawa do bezkarnego "okrutnego" i "sadystycznego" działania".
Przez dziesięciolecia w archiwach państwa Izrael ograniczano dostęp do wszystkich dokumentów związanych z tymi procesami. Dopiero niedawno, częściowo dzięki wysiłkowi naukowców, zezwolono na dostęp do akt sądowych.
Z nielicznymi wyjątkami, omawiania przypadków, w których Żydzi podczas Holokaustu postępowali drastycznie źle, było objęte tabu. Tabu omawiania wątpliwego zachowania służalców żydowskich w obozach umożliwiło Izraelczykom, (szczególnie Yishuvim) (na zmianę ich stosunku do europejskich Żydów, idących w swojej masie bez oporu na pewna śmierć i) wyrobienie silnej identyfikacji z ofiarami (Holokaustu).

W nawiasach wyjaśniający tekst tłumacza
Tłumaczenie: Alex Wieseltier

Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode
Lav din egen hjemmeside gratis!