Izrael - twór syjonizmu czy desperacji?
Izrael – twór syjonizmu, czy desperacji?
Często się słyszy, że powstanie Izraela to
zasługa syjonizmu. To fakt, że to syjoniści poddali ideę własnego, żydowskiego
kraju na ziemi Izraela. Ale jak doszło do tego, ze ludzie mieszkający przez
wieki w diasporze przekonały się do tej idei?
Co sprawiło, że miliony Żydów, które na początku XX wieku nie interesowały się
syjonizmem, uważając go za trochę głupi, marginalny i zbyt radykalny, stały się
w większości syjonistami po 1930 roku?
O potrzebie własnego kraju dla Żydów pisał przed Hertzlem niejaki Jehuda Lejb
Pinsker.
Początkowo Pinsker, rosyjski Żyd, który wierzył w możliwość asymilacji, był
przekonany, że w przyszłości Rosja będzie nowoczesna, wyemancypowana i zwesternizowana.
Pinsker podróżował po Niemczech i na własne oczy widział emancypację, rozmawiał
z Żydami tam mieszkającymi i słyszał o ich wielkich oczekiwaniach związanych z
emancypacją, o ich wielkich nadziejach na integrację.
Jednak w 1871 roku w Odessie doszło do pierwszego dużego pogromu Żydów. W roku 1881,
po zamachu na cara Aleksandra II nadeszła nowa, wielka fala pogromów. Nowe
ustawy carskie zaostrzyły restrykcje wobec Żydów. Żydzi zostali wyrzuceni z
Moskwy, Kijowa i wielu innych miast.
I Pinsker zrozumiał, że w takich warunkach nie ma szans na emancypację
i żydowską integrację. Pinsker napisał w języku niemieckim broszurę "Autoemancypacja.
Wezwanie rosyjskiego Żyda do swojego narodu". Pomimo tytułu, broszura zawierała
argumenty dlaczego nie należy wierzyć w emancypację.
Według Pinskera emancypacji nie można uzyskać od innych. Można się wyzwolić
tylko samemu. A jedynym sposobem na wyzwolenie się jest opuszczenie Europy,
która z powodu fundamentalnego aspektu swojej tożsamości religijnej i
kulturowej, nie była w stanie tolerować Żyda.
Twórca syjonizmu, Theodor Herzl doszedł do tego samego wniosku inną
drogą.
Herzl argumentował, że emancypacja była źródłem antysemityzmu,
ponieważ usunęła ona formalne miejsce Żyda na dole europejskiej drabiny
społecznej, która zbudowała swoją tożsamość na znajomości miejsca Żyda.
Herzl argumentował, że chociaż Żyd nie zajmował już legalnego, religijnie
narzuconego mu miejsca na samym dole drabiny społecznej i oficjalnie miał równe
szanse, to obowiązujące prawa były zazwyczaj antysemickie. Żydowi pozwalano co prawda
na pracę w najróżniejszych zawodach, w miastach i miejscach, do których
wcześniej nie miał wstępu. Ale mechanizmy społeczne, nieformalne mechanizmy
ucisku, kontroli i dominacji, zaczęły działać, by przywrócić Żydowi jego dawne miejsce.
Bo miejsce Żyda było ważnym elementem tego, jak społeczeństwa chrześcijańskie
postrzegały siebie. Te głębokie, głęboko definiujące cechy cywilizacji
europejskiej nie pozostawiły Żydom drogi do równości, drogi do integracji.
Theodor Herzl stał się siłą napędową politycznego syjonizmu, argumentem, że
Żydzi muszą powinni opuścić Europę.
Bo Europa stawała się coraz bardziej antyżydowska.
Wszystko zaczęło się w Cesarstwie Rosyjskim na początku XVIII
wieku z wprowadzeniem przez Katarzynę Wielką strefy osiedlania dla Żydów. Potem
nastąpiła fala pogromów pod koniec XIX wieku z masowymi zamieszkami i
brutalnymi atakami na Żydów na terenie dzisiejszej Ukrainy, Mołdawii i
Białorusi. Tysiące Żydów zostało pobitych, poranionych. Liczba ofiar
śmiertelnych jest początkowo bardzo niska, ale rośnie przez kolejne 40 lat, aż
osiągnie sześciocyfrową liczbę. Pogromy stają się normą dla Żydów.
Ta sytuacja powtarza się w innych krajach. Pod koniec lat 70. XIX wieku
rumuńska konstytucja odmawia Żydom obywatelstwa tego kraju. W Czechach i na
Morawach, w Niemczech i Bawarii, wprowadza się przepisy, które ograniczają
liczbę rodzin żydowskich mogących mieszkać w danym mieście lub wsi. To główny
powód ucieczki około 150 000 żydowskich imigrantów z Niemiec do Ameryki w
połowie XIX wieku.
To nie są peryferyjne zjawiska. Żydzi ledwie żyją, ledwie mogą wyżywić swoje
rodziny, nie mają prawa pracować w lepszych zawodach.
Ustawy norymberskie, które pod rządami nazistów wypychały Żydów z życia
zawodowego, gospodarczego i życia kraju, nie były nowatorskie. Nic w nich nie
było zupełnie nowe. Naziści zapożyczyli je z antysemickich praw, które przez poprzednie
60 lat były normą w Europie Środkowo-Wschodniej. Celem tych praw było
wypędzenie Żydów.
I to zadziałało. Miliony Żydów uciekły z Imperium Rosyjskiego w latach
1881–1924.
Żydzi z Europy Środkowej, Austro-Węgier i księstw niemieckich uciekli na
zachód. Głównie do Ameryki. W przeciągu tych 40 lat znalazło się tam około 2,5
miliona Żydów.
A potem Stany Zjednoczone zamknęły swoje podwoje. W 1921 roku
Stany Zjednoczone uchwaliły Emergency Quota Act, który ograniczał liczbę emigrantów
z danego obszaru do 3% cenzusu z 1910 roku. To była znacznie mniejsza kwota niż
te 120 000 Żydów, którzy w tym samym roku przybyli do Stanów Zjednoczonych.
Trzy lata później, w 1924 roku uchwalono Full Quota Act, gdzie obniżono tę kwotę
do 2%, zmieniając cenzusu na rok 1890, kiedy to prawdziwa emigracja żydowska z
Europy Wschodniej jeszcze się nie zaczęła.
Liczba Żydów przybywających do Ameryki spadła ze 120 000 w 1921 roku, do 10 000
w 1924 roku. Kiedy w 1934 roku naziści byli już u władzy w Niemczech, liczba ta
spadla do 3000 osób.
Ameryka zamknęła swoje podwoje. Podobnie zrobiła Wielka Brytania,
Kanada i Australia. Republika Południowej Afryki uchwaliła cztery odrębne prawa
imigracyjne dla Żydów. Ostatnie z nich, z 1937 roku, było wymierzone w
niemieckich Żydów, którzy próbowali uciec z nazistowskich Niemiec. To samo
zrobiły Brazylia i Argentyna.
Wszystkie miejsca, gdzie Żydzi mogli uciec, zostały dla nich zamknięte.
I właśnie wtedy, w latach 20. XX wieku, obserwujemy masowy zwrot w migracjach
Żydów. Żydzi, zamiast zmierzać na zachód, zaczynają zmierzać do Palestyny, do
Ziemi Izraela.
W 1919 roku, po 40 latach ucieczki z Europy, było ich w Palestynie
zaledwie 60 000. Dziesięć lat później było ich 175 000. A dwadzieścia lat
później, w 1939 roku, było ich już 450 000. Kiedy drzwi do Ameryki zostały
zamknięte, tysiące Żydów zaczyna uciekać do jedynego dostępnego im miejsca. Do
Palestyny.
Bo presja w Europie stale rośnie. Rok 1925, rok po uchwaleniu ustawy o kwotach,
to rok, w którym syjonizm stał się nie tylko prawdopodobnie niezwyciężony, ale
wręcz niemożliwy do podważenia pod względem moralnym. Rok 1925 był rokiem, w
którym migracja do Palestyny po raz pierwszy była wyższa niż do Ameryki. I
nie była wyższa dlatego, że Żydzi preferowali Palestynę, ale dlatego, że było
to jedyne miejsce, które im pozostało.
Żydzi stali się syjonistami nie z idealizmu. Stali się syjonistami
z desperacji.
Do czasu Theodora Herzla syjonistów było bardzo niewielu. To była garstka
myślicieli, grupa aktywistów, ludzi postrzeganych jako panikarze przepowiadający
koniec świata.
Bo tylko koniec świata był jedyną rzeczą, która mogła usprawiedliwić tak
drastyczny krok, jak ten, który proponowali Pinsker czy Herzl. Przeprowadzkę do
obcej krainy.
No tak. Ziemia święta, ziemia przynależności, tęsknoty, głębokiego rytuału i
duchowego przywiązania. Seder dotyczy tej ziemi. Jeśli jesteś pobożnym Żydem,
modlisz się o tę ziemię kilkanaście razy. Każdego dnia. Ale mimo wszystko obcy
kraj.
W 1897 roku Herzl zwołuje w Bazylei pierwszy kongres syjonistyczny. Idea budzi i zainteresowanie i kontrowersje.
A potem nadchodzi I wojna światowa. Straszliwa liczba ofiar wśród
Żydów na Wschodzie Europy. Może 150 000 ofiar. Każda armia w rosyjskiej wojnie
domowej, biali Rosjanie, czerwoni Rosjanie, czy ukraińscy nacjonaliści, morduje
wszystkich w napotkanej żydowskiej wiosce. To koszmar XX wieku, który mógł być
najkrwawszym stuleciem w historii Żydów, nawet bez Holokaustu. To horror, z
jakim spotykają się Żydzi w Europie.
Drzwi na świat się zamykają, a społeczność żydowska w Ziemi Izraela rośnie.
Organizacje syjonistyczne, liczące dziesiątki członków w latach 70. i 80. XIX
wieku, rosną w setki, a potem tysiące, a w latach 20. XX wieku w dziesiątki
tysięcy.
Alternatywy takie jak socjalizm, czy bundyzm istniały aż do momentu
zamknięcia wszystkich drzwi. Aż do przemocy I wojny światowej i wojny domowej w
Rosji.
Ale w latach 30. XX wieku, alternatyw już nie było. A Żydzi w Palestynie są już
na tyle silni, że ludzie nie uważają tego za szaleństwo, nie uważają tego za
niewykonalne.
Można powiedzieć, że gdyby nie wielka katastrofa, która dotknęła miliony
zwykłych ludzi, to syjonizm by upadł, a Izrael nigdy by się nie narodził, albo
został zniszczony w chwili narodzin.
Większość Żydów emigrujących do Palestyny to byli zwykli ludzie,
uciekający przed złymi warunkami życia i mający nadzieję na znalezienie
lepszych. To byli biedni ludzie, którzy nic nie mieli. Ludzie, którzy po prostu
chcieli lepiej zadbać o swoje dzieci.
Jedną z naprawdę poruszających historii migracji Żydów jest desperacja tych
Żydów, która niczym nie różni się od desperacji i nędzy w podobnym okresie
Żydów uciekających do Stanów Zjednoczonych.
Oni nie dążyli do luksusowego życia ani nie prosili o łatwą pracę. Po prostu
tęsknili za spokojnym życiem. Nie byli idealistami. Nie mieli innego miejsca. Nie
mieli innego miejsca w jakiejś idealistycznej, wyimaginowanej historii o sobie,
nie dlatego, że taka była ich narracja, nie dlatego, że ich rdzenna natura miała
korzenie w Biblii.
Byli gotowi na poświęcenia. Pod warunkiem, że będą mieli pewność,
że ich przyszłość będzie w końcu bezpieczna i stabilna, a grunt pod ich stopami
się nie zawali.
Ci Żydzi, ci zwykli izraelscy Żydzi, byli ostatnimi Żydami na trzech
kontynentach. To zwykli ludzie, nie mający dokąd pójść, zbudowali Izrael.
Izraelscy Żydzi są potomkami i spadkobiercami Holokaustu. Większość ocalałych z
Holokaustu wyjechała do Izraela. Większość ocalałych z Holokaustu pomogła
zbudować izraelski etos i poczucie świata.
Żydzi w Izraelu, pomimo wewnętrznych słabości i niepowodzeń, pomimo głębokiej
nierównowagi i nierówności oraz dyskryminacji między Żydami a Arabami, pomimo wszelkich
innych problemów, jakie można sobie wyobrazić, pomimo tego wszystkiego
zbudowali gospodarkę pierwszego świata z gospodarki trzeciego świata.
To naród, który zbudował nowoczesne, rozkwitające miejsce i w tej chwili
prawdopodobnie największą społeczność żydowską w historii świata, a z pewnością
najpotężniejszą populację Żydów, którzy żyją ze świadomością, że nie mają
innego wyboru, że od tego, że tam są, zależy ich istnienie.