Irański reżim
Irański reżim używa najemników do zabijania
protestujących obywateli
Melissa Steinberg Brodsky
Na początku
stycznia 2026 roku, gdy w ponad 200 irańskich miastach wybuchły protesty, reżim
stanął przed problemem, którego nie mógł rozwiązać od wewnątrz. Jego własne
siły bezpieczeństwa wahały się. Były członek Korpusu Strażników Rewolucji
Islamskiej wyjaśnił to wprost: "Siłom irańskim bardzo trudno jest zabijać
Irańczyków, ponieważ to ci sami ludzie".
Irański reżim zrobił więc to, co robił już wcześniej. Sięgnął poza granice
kraju i sprowadził ludzi, którzy nie wahali się ani chwili.
2 Stycznia irackie milicje szyickie rozpoczęły rekrutację bojowników specjalnie
do użycia w Iranie. Do 6 stycznia granicę Iranu przekroczyło około 800 osób.
Większość z nich była członkami Kataib Hezbollah, Harakat al-Nudżaba, Sajjid
al-Szuhada i Organizacji Badr. Trzy z tych czterech grup są uznane przez USA za
obce organizacje terrorystyczne. To te same grupy, które w latach 2003-2011
zabiły w Iraku ponad 600 amerykańskich żołnierzy Te same grupy, które strzelały
do irackich demonstrantów podczas powstania Tishreen w 2019 roku.
Irański reżim posłał po sprawdzonych zabójców. Przekraczali oni granicę Iranu
przebrani za pielgrzymów religijnych. Zostali zgromadzeni w bazie IRGC w Ahwaz
i wysłani do miast w całym kraju. Do 15 stycznia źródło CNN potwierdziło, że
prawie 5000 bojowników irackiej milicji znalazło się w Iranie. Każdy z nich
otrzymał 600 dolarów. 600 dolarów za zabicie irańskich demonstrantów na ulicach
własnego kraju.
Naoczni świadkowie w regionach kurdyjskich donieśli, że strzelające do nich
siły nie mówiły po persku. W Karaj, według świadków, uzbrojeni ludzie mówili po
arabsku i robili sobie selfie przy ciałach osób, które właśnie zabili.
Rząd iracki wiedział o tym. Według Iran International, iraccy urzędnicy byli
świadomi mobilizacji przez cały czas.
Irański reżim wykorzystał do stłumienia protestów w 2009 roku libańskich
bojowników Hezbollahu. W 2019 roku wysłał afgańskie i pakistańskie milicje. W
2022 roku zaangażował siły zagraniczne podczas ruchu "Kobiety, Życie, Wolność".
Za każdym razem, gdy reżim słabnie, importuje zagraniczne siły, aby je ponownie
zacieśnić. Strategia jest spójna, ponieważ rachunek jest prosty: zagraniczni
bojownicy nie są lojalni wobec irańskich cywilów, nie mają wspólnej historii,
nie mają powodu do wahania.
Do czasu zakończenia represji szacunki liczby ofiar wahały się od 7000
potwierdzonych przez niezależne organizacje praw człowieka do 36 500
udokumentowanych przez Iran International z tajnych dokumentów, danych
szpitalnych i raportów terenowych. Oficjalna liczba ofiar reżimu wynosi 3117, a
pochodzi od tego samego rządu, który na trzy tygodnie zablokował Internet, by
uniemożliwić dokładne policzenie trupów.
Rodziny, które próbujące odzyskać ciała pomordowanych, były zmuszane do
płacenia rekompensaty za kule użyte do ich zabicia. Źródła podają, że ilość
morderstw jest bliższa sześciocyfrowej liczbie.
Republika Islamska nie mogła znaleźć
wystarczającej liczby własnych obywateli chętnych do masakrowania swoich
sąsiadów. Dlatego przez 47 lat zbudowała sieć obcych popleczników, płacąc im i
używając ich wewnątrz kraju.
Polskie tłumaczenie Alex Wieseltier
https://www.facebook.com/photo/?fbid=10163221659383717&set=a.62634263716&__cft