DLACZEGO ANTYSEMITYZM NIE CHCE ZDECHNĄĆ?!

WIKI: Antysemityzm — postawa wyrażająca dyskryminację, uprzedzenie, niechęć i wrogość w stosunku do Żydów oraz osób pochodzenia żydowskiego, postrzeganych jako grupa religijna, etniczna lub rasowa, argumentowana powodami religijnymi, gospodarczymi lub politycznymi.
Przytoczona definicja nie obejmuje podstawowego powodu antysemityzmu — zawiści.
Nie jakaś bezmyślna, atawistyczna zawiść, ale zawiść spowodowana poczuciem niesprawiedliwości i poczuciem poniżenia lub wywyższania. Zawiść podbudowana przesądami religijnymi i chęcią odwetu za prawdziwe i urojone krzywdy i porażki na polu społecznym, gospodarczym czy kulturalnym.
Pomijając wszelkie morały na temat etyki, co odczuwamy w stosunku do człowieka, który zabrał nam sprzed nosa taksówkę?, który poderwał moją dziewczynę?, który dostał się na studia, na które mnie nie przyjęto?, który dostał „moje” stanowisko?, który wygrał na loterii „mój” wymarzony samochód?, któremu się powiodło i mieszka w „moim” wymarzonym domu? I jaki jest nasz stosunek do niego, kiedy słyszymy, jak się chwali/chełpi swymi wyczynami?
I dlaczego tak się stało? Czy jesteśmy brzydcy?, głupsi?, mniej rozgarnięci?. Na pewno nie! Coś musi być w tym nie tak. Może facet jest po prostu cwany? Może mu łatwiej, bo rodzice dziani i mu pomogli, płacąc za korepetytora? Może on po cichu zaprosił szefa na popijawę? Może ma chody i kolesiów, którzy za nim stoją?
Nie. Nie jesteśmy od niego gorsi. Wszystko, co mamy to z naszej własnej pracy i trudu, a nie z jakichś tam konszachtów i machlojek. Ten facet to, gwarantowane, jakiś ciemny typ. Tylko czekać, kiedy prawda wyjdzie na jaw. A jak na razie to trzymamy się od niego z daleka. Stosunki tylko konieczne, a najlepiej tylko od drzwi kuchennych, bo takiego przyjąć od drzwi wejściowych to jakby zaakceptować jego równość i resztę tego, co on z sobą reprezentuje. A jak natrafi się okazja, to się odpłacić pięknym za nadobne. I najlepiej tak, żeby idiota na tym się nie poznał.

Co to wszystko ma do antysemityzmu?
Ano zacznijmy od samych Żydów. Do czasu Diaspory Żydzi byli takim samym narodem jak wszystkie inne. Mieli swoją religią, ale o tym, że są „narodem wybranym”, wiedzieli tylko oni.
Ze zburzeniem świątyni i nastaniem Diaspory, kwestia ocalenia „wybranego narodu” stała się przedmiotem zaostrzonych nakazów i zakazów, wprowadzonych przez ówczesnych rabinów dla utrzymania wspólnoty narodowej i religijnej ludzi bez ziemi, która by mogli nazwać swoja ojczyzna.
Przyjmowani w krajach, gdzie ich odmienność religijna i klanowość współziomków stawiała ich poza rodzima społecznością kraju, traktowani byli jako element obcy i czasami niebezpieczny. Obojętnie czy to było spowodowane obcością religijna, czy konkurencja gospodarcza, czy też polityczna. Tak było w całej Europie. I można powiedzieć, ze w Żydach uzyskała Europa, zaraz po chrześcijaństwie, nowy wspólny mianownik. Że to był wspólny mianownik niechęci czy nienawiści, to już inna sprawa.
Sprawę nie poprawiała tendencja rozkwitu żydowskiego społeczeństwa poprzez wewnętrzną edukację młodzieży, która była w tym sensie lepiej przystosowana do życia i przeżycia, przejmowanie niedostępnych dotychczas dziedzin gospodarczych i zawodowych oraz dostosowywanie się do zmiennych warunków politycznych.
Budząca się świadomość społeczna „ciemnych mas” w krajach Europy była niebezpieczna dla klas rządzących i konieczne było znalezienie sposobu na „uciszenie” tendencji rozwalających ustalony porządek świata.
Jedna z takich możliwości było znalezienie „wspólnego wroga". Weźmy przykład Polski, gdzie skupisko społeczności żydowskiej było największym w Europie.
Jaki można mieć stosunek do ludzi, którzy zamordowali Chrystusa?
Jaki można mieć stosunek do ludzi, których przedstawiciele trzymają w rekach większość handlu?
Jaki można mieć stosunek do ludzi, których przedstawiciele są właścicielami dużej ilości fabryk?
Jaki można mieć stosunek do ludzi, którzy się pakują w dużej, aż za dużej, ilości w wolne zawody?
Jaki można mieć stosunek do ludzi, których przedstawiciele zaczynają monopolizować przynajmniej część prasy i życia kulturalnego?
Jaki można mieć stosunek do ludzi, których przedstawiciele zaczynają się gremialnie pchać do polityki i to po obydwu stronach politycznego spektrum?
Jaki można mieć stosunek do ludzi, których synowie i córki zajmują miejsca na wyższych uczelniach, które przez to nie są dostępne dla dzieci ludności „rodzimej"?
Co można z tym fantem zrobić?
Ano trzeba naświetlić negatywy postępowania tej grupy, bo ma się poczucie, że bez jakichś drastycznych kroków, ta grupa opanuje nie tylko kraj, ale i cały świat. Znamienne jest, że tytuł czołowego paszkwilu jest „Protokoły mędrców...”, a nie „Protokoły głupców...".
Zaczyna się również uświadamianie rodzimej społeczności poprzez prasę i książki oraz fizyczne przeciwdziałanie w postaci pikietowania sklepów i podobne.
Takowe tendencje są również nagminne wśród kleru, szczególnie na niższych szczeblach, gdzie poziom katechetów odbiega czasami od „kochaj bliźniego swego jak siebie samego”, zapominając zupełnie o „nie rób drugiemu co tobie nie milo".
Względnie sensowne „numerus clausus” probuje się zastąpić „numerus nullus” i „ławkowym gettem”
No i te próby „przemieszczenia” obcego elementu poza granice kraju.
W tym stanie rzeczy trudno się było spodziewać w czasie okupacji jakiegoś specjalnie przychylnego stosunku Polaków do Żydów, szczególnie kiedy się weźmie pod uwagę kare śmierci grożącą za pomoc Żydom. Można by powiedzieć, ze w tym kontekście bohaterska postawa Polaków pomagających i ratujących Żydów przed zagładą jest ewenementem na skalę światową.
No i dochodzimy do czasów współczesnych.
Żydów w Polsce jest jak na lekarstwo. Ale dziedzictwo antysemickie żyje w dalszym ciągu. I mimo braku „prawdziwych” Żydów ma ciągle pożywki.
A to żydokomuna mordująca polskich patriotów. A to potomkowie żydowskich komuchów. A to mniej lub więcej ukryci Żydzi mącący w społeczeństwie, gospodarce czy polityce.
To wszystko dzielnie wspomagane przez samych Żydów. Umyślnie i nieumyślnie.
Umyślnie przez celowe podkreślanie negatywnej roli Polaków w czasie Holokaustu.
Umyślnie poprzez mało poważne roszczenia majątkowe niektórych organizacji żydowskich.
Umyślnie poprzez nieprzemyślana (lub celowa) krytykę polskich władz i instytucji w sprawach kontrowersyjnych lub celowo traktowanych jako kontrowersyjne.
Nieumyślnie przez chwalenie się ilością noblistów, niewspółmierna do żydowskiej populacji na świecie.
Nieumyślnie przez chwalenie się zdobyczami w dziedzinach nauki i gospodarki.
Nieumyślnie przez zbrojna obronę Izraela przed terroryzmem palestyńskim.
I tak doszliśmy do następnego punktu, gdzie bez mówienia o Żydach można się zabrać za krytykę Izraela i „syjonistów". Tutaj antysemici mogą dostać również poparcie ze strony Żydów, którzy radośnie biorą udział w akcjach BDS-u, solidaryzując się z „walczącymi” o wolność Palestyńczykami.
Biorąc to wszystko pod uwagę, nie ma niebezpieczeństwa, żeby antysemityzm zdechł w najbliższym przedziale czasu.


Alex Wieseltier

Listopad 2018 

(Published on FZP's Portal December 2018)