"A Serious Man" - Recenzja

2020-09-03

"A Serious Man"

W ramach festiwalu kultury żydowskiej w Kopenhadze bylem wczoraj na projekcji filmu braci Joela i Ethana Cohenów "A Serious Man". Przed filmem poczęstowano nas koszernym winem, a komunikator kulturalny Dennis Jackob Rosenfeld wprowadził nas w nastrój filmu. I chyba te dwie rzeczy spowodowały, że odebrałem ten film jako jeden z najbardziej żydowskich filmów, jakie kiedykolwiek w życiu oglądałem.
Bo jeżeli nie potraficie do tego filmu uruchomić swojego wewnętrznego Żyda, to pójście na ten film będzie dla was tylko stratą czasu. Bo film trzeba oglądać przez pryzmat braci Cohen, którzy wprowadzają nas w nierealne realia swojej młodości z późnych lat 60, gdzie Larry, żydowski wykładowca uniwersytecki stoi nagle w środku życiowego kryzysu. Z normalnego życia wykładowcy mającego dom, żonę, córkę i syna, który akurat przygotowuje się do bar-micwy, wprowadzają bracia Cohen tego biednego Larrego w coraz większe tarapaty, jakby się licytowali, co jeszcze tego biednego człowieka może spotkać. Nagle się dowiadujemy, że żona znalazła sobie innego mężczyznę w osobie jego najlepszego przyjaciela, Sy Ablemana, który jest od niego o wiele starszy i na dodatek pisze na niego donosy. Nastoletni syn bardziej interesuje się zażywaniem narkotyków niż przygotowaniem do bar-micwy. Sąsiad zaczyna używać części trawnika jak swoją własną. Larry zaczyna być szantażowany przez jednego ze swoich studentów. Jakaś firma domaga się zapłaty za dostawę płyt, które Larry nie zamówił, bo brak odmowy pierwszej przesyłki jest automatycznie traktowany jako przyjęcie abonamentu. Żona domaga się żydowskiego rozwodu, Larry jest zmuszony przeprowadzić się do hotelu razem ze swoim zwariowanym bratem, bo Sy Ableman wprowadza się do jego domu. Jego próby znalezienia odpowiedzi na pytanie, dlaczego się tak dzieje, prowadzą do dyskusji z miejscowymi rabinami, którzy zbywają go nic niemówiącymi frazami. Wszystko wygląda nie tak, jakby się myślało. Tak jak Larrego matematyczny wywód o Kocie Schrödingera pokazuje tylko, że stwierdzenie czy ten kot jest martwy, czy żywy jest możliwe dopiero po otwarciu pudelka, które jest dla widza zamknięte.
Bracia Cohen wprowadzają nas w świat absurdu, gdzie odnajdujemy Kafkowskie elementy w próbach Larrego uzyskania audiencji u rabina Marshaka, który jako jedyny nie jest tytułowany rabinem, bo wszyscy wiedza kim on jest. Za to świeżo upieczony rabin, to rabin Scott (imę), a starszy rabin to rabin Nachter (nazwisko). Że w poczekalni Marshaka znajdujemy portret "dybuka" z początkowej sekwencji filmu, która rozgrywa się w XIX wieku i jest utrzymana w chagallowskich kolorach i gdzie słyszymy dialogi po żydowsku, nie powinno już nikogo dziwić. Tak samo, jak Larry, znajdujący się na dachu, nie po to, żeby broń Boże grać na skrzypcach, tylko obserwować sąsiadkę opalającą się nago w swoim ogródku.
Myślicie, że to wszystko? A co kopertą pieniędzy, które nieprzyjęte nie stanowią w zasadzie łapówki, ale i tak stają się częścią szantażu? Co z tymi 20 dolarami, które Larrego syn, Danny, jest winny za narkotyki? Te 20 dolarów, które zostają skonfiskowane przez nauczyciela hebrajskiego razem z radiem słuchanym w czasie lekcji? Te 20 dolarów, które nie są Dannego, bo on wziął je od swojej siostry, która ukradła je Larremu, bo zbiera pieniądze na operację nosa? Co z nagłą śmiercią absztyfikanta zony, niepowodującej automatycznego powrotu Larrego (i jego zwariowanego brata) do domu? Co z faktem, że na żadne pytanie nasuwające się w tym filmie widz nie dostaje odpowiedzi?
Chcecie wiedzieć? To pójdźcie na film!

Alex Wieseltier
Wrzesien 2020
https://www.youtube.com/watch?v=mDKHWRbK2_Q 

Alex Wieseltier - Uredte tanker
Alle rettigheder forbeholdes 2019
Drevet af Webnode
Lav din egen hjemmeside gratis!