Mała Muza 7

2021-03-27

Mała Muza 7

W porannej bezsłoneczności,
na śmierci nieboskłonie,
Na świat wychodzi z ciemności
Mej świadomości koniec.

Z wianeczkiem słów wyrwanych,
Krwawiących na jej skroniach.
Stłamszonych i zdeptanych.
W męczarniach potępiona.

Boso, po kamiennym trakcie,
Wzrokiem truciznę rozlewa.
I o zniszczeniu akcie
Mroczną piosenkę śpiewa.

Oczyma jad swój sączy.
Tak słodki jak lukrecja.
I w smutek zawodzący
Zamienia uśmiech dziecka.

I choć normalne życie
Strumieniem swoim płynie.
Na zawsze, z serca biciem,
Lęk przed nią nie zaginie.